Dlaczego lubię jesień?

Od zawsze najbardziej czekałam na dwa dni w roku: Wigilię i moje urodziny. Gdy już nadchodziły byłam najszczęśliwsza na świecie i najsmutniejsza gdy się kończyły. Reszta roku była dla mnie dużo mniej znacząca. Jednak od pewnego czasu zaczęłam, w końcu, dostrzegać piękno poszczególnych pór roku. I teraz zaczynam mieć problem, bo nie mam już faworyta Za co więc lubię jesień?

1. Drzewa zmieniają kolory.
Uwielbiam obserwować kolorowe drzewa oświetlone przez lekko przymglone słońce – jest w tym coś magicznego. W tym punkcie sądzę, że można wspomnieć o spadających liściach, w których brodzenie jest super relaksujące

2. Powietrze zmienia zapach.
Jak pachnie jesień? Ogniskiem, wilgotnymi liśćmi, chryzantemami, świeczkami.

3. Świeczki, woski i inne kadzidełka.
To tak jakby dalsza część punktu drugiego, piszę w końcu o zapachach. Jesienią wygrzebuję z szafek zachomikowane świeczki i namiętnie wypalam prawie każdego wieczoru. Kończy się to zazwyczaj wietrzeniem mieszkania, bo w takich zapachach średnio da się spać, ale przynajmniej przez kilka godzin jestem „uzapachowiona”.

4. Można już wyciągać ciepłe swetry i szale.
Mimo, że nie lubię zimna to od początku września czekam aż zrobi się chłodniej i będę już mogła przygotować ciepłe narzutki, włochate szale i grube swetry.

5. Wraca ochota na ciepłe napoje.
Bardzo lubię pić herbatę. Jednak na okres lata najczęściej przerzucam się na dużą ilość wody i zimnych napoi. Dlatego zawsze wraz z początkiem jesieni mój organizm zaczyna domagać się sesji z gorącą herbatą. 4, 5, 6 kubków dziennie to wręcz mój obowiązek

6. Uszczupla się lista książek do przeczytania.
Długie wieczory sprzyjają nadrabianiu zaległości czytelniczych. Sama mam niezły stosik, który mam zamiar przerobić do końca roku.

7. Miasto się zaludnia i zaczyna żyć.
Lubię duże miasta i lubię, gdy są w nich ludzie. Dlatego w wakacje zawsze czuję swego rodzaju pustkę, gdy dużo osób wyjeżdża. Wycisza się także kulturalna część metropolii – owszem, są różnego rodzaju festiwale, ale w mniejszym natężeniu niż w ciągu roku. A ja lubię gdy w kawiarniach i barach są goście, lubię iść ulicą i mijać tubylców, lubię gdy przyjeżdżają studenci, lubię, gdy miasto żyje. Mimo że masę razy narzekam, gdy stoję w korku, czy ktoś na mnie po raz enty wpada na ulicy – i tak nie wyobrażam sobie życia gdzie indziej.

8. Można zmienić dekoracje w mieszkaniu.
Latem w mieszkaniu niewiele się dzieje – owszem, są świeże kwiaty, ale oprócz tego nic. A jesienią… Jesienią dopiero zaczyna się dekorowanie Dynie, bukiety z liści, gałązki, kolorowe owoce, zaraz potem zaczyna się zima i wchodzą już dekoracje świąteczne… Zdecydowanie najlepszy okres na zmiany i wietrzenie czterech ścian.

9. Zabiera się za dbanie o swój rozwój wewnętrzny.
Jesień kojarzy mi się z rozpoczynaniem nauki, organizowaniem spraw edukacyjnych, braniem się za siebie. I właściwie to wtedy mam na to najwięcej energii i ochoty, sprawia mi to po prostu przyjemność.

10. Jest nostalgicznie.
Chyba każdemu potrzebny jest taki czas zadumy, refleksji, przemyślenia pewnych spraw. Jesień jest do tego idealna. Wystarczy wybrać się na spacer wśród kolorowych liści i podumać trochę.

Zachęcam do wypisania samemu za co się lubi jesień. Na pewno przyjdą Wam do głowy jeszcze inne powody

P.S. Nie mam pojęcia jakie to drzewo, które umieściłam w nagłówku, ale te żółte liście wyglądały tak pięknie, że nie mogłam się oprzeć i musiałam pobiec po aparat.

Dodaj komentarz