Żyć albo nie żyć

Nie zastanawiamy się na co dzień nad upływającym czasem. Nie lubię tego mówić, ale żadna minuta, sekunda naszego życia już nam się nie wróci. Nie pamiętając o tym tkwimy, a przynajmniej większość społeczeństwa tkwi, w letargu, z którego raz na jakiś czas się przebudza, by za chwilę znów do niego powrócić. A jakby tak zacząć żyć, a nie egzystować?

Pomyśl o swoich marzeniach.

Pomyśl, że zawsze chciałeś pojechać do Londynu, porozmawiać z Azjatą w jego ojczystym języku, hodować chomiki, napisać książkę… Jednak zawsze coś cię blokowało – brak pieniędzy/czasu/prawdziwej ochoty/inne (niepotrzebne skreślić). Zauważ, że zawsze mamy jakąś wymówkę, żeby nie być do końca szczęśliwymi.

Bo czy jesteś szczęśliwy, jeżeli tylko o czymś marzysz, zamiast dążyć do spełnienia swojego marzenia?

Dlaczego jedni korzystają z każdej cennej chwili swojego życia, a inni bez słowa sprzeciwu biorą to, co los im rzuci pod nogi?

Nie myślimy o czasie przeciekającym nam przez palce, o przyzwyczajeniach, o wyniszczającej rutynie. W świecie, w którym każdy gdzieś goni, zapominamy o sobie.

Tik, tak, tik, tak…

Wiem, że pieniądze. Bo zawsze chodzi o pieniądze. Ale pomyśl o sobie. Pomyśl, że kiedyś chciałeś zrobić album ze zdjęciami wszystkich kwiatów, które spotkasz podczas swoich spacerów. Pomyśl, że chciałeś zjeść hot-doga na Brooklynie.

Wierzę, że tak będzie. Wierzę, że jeżeli o tym marzysz, dążysz do tego, to tak będzie i już.

Przyglądając się pewnego dnia mojej codzienności z boku doszłam do wniosku, że zaczynam żyć, za długo marnowałam czas. I tak, oprócz tego, że w tym roku zapisałam i „ufizyczniłam”swoją listę marzeń (może kiedyś się nią podzielę, na razie się wstydzę ), postanowiłam wziąć udział w akcji 12 niecodziennych rzeczy, o której przeczytałam na blogu Kasi. Zachęcam do zapoznania się z zasadami i samemu podjęciu wyzwania. Oczywiście będziecie mogli poczytać jak ja sobie radzę – wszystkie wrażenia opiszę na blogu

A ty? Żyjesz, czy nie żyjesz?

5 Comment

  1. Niedawno wróciłam z wymarzonych Alp, gdzie nauczyłam się jazdy na snowboardzie, o którym marzyłam od dzieciaka. Musiało minąć dwanaście lat, ja wyjechać na studia i wydać ponad £600, jeśli nie lepiej, ale nie żałuję niczego.

    1. Super!! Powodzenia w dalszym spełnianiu marzeń

  2. ingawisniewska says: Odpowiedz

    Ja mam kilka spełnionych, dwa w trakcie spełniania i jedno przede mną. To, o którym wciąż marzę, to zobaczyć linie w Nazca w Peru. Jeden krok mam za sobą: nauczyłam się hiszpańskiego:)

    1. Gratuluję i trzymam kciuki za dalsze spełnianie marzeń

  3. glowlifestyleblog says: Odpowiedz

    Przyznam że różnie to wychodzi Raz mi się wydaje że żyję jak najbardziej a innym razem że wręcz przeciwnie. Sama muszę pomyśleć o takiej liście marzeń :). Pozdrawiam i dziękuję za udział w linkowym party

Dodaj komentarz