12 niecodziennych rzeczy – miesiąc pierwszy

Styczeń zakończyłam skreślając pierwszy punkt z mojej listy 12 niecodziennych rzeczy. Dawno nie miałam dnia, w którym mogłam sobie pozwolić na całkowite zajęcie się tylko i wyłącznie moimi sprawami. Nie żebym była aspołeczna, bo nie jestem, ale każdy potrzebuje czasem chwili dla siebie Cóż więc takiego odhaczyłam z mojej listy?

Jeszcze tego o sobie nie wspominałam, ale uwielbiam muzea, spektakle teatralne, wystawy i wszelkiego rodzaju aktywność kulturalną. W związku z tym dość naturalnie wyszło, że pierwsza niecodzienna rzecz wiązała się z muzeum. Wszystkie bliskie mi osoby opuściły mnie na weekend, postanowiłam więc w niedzielę wybrać się do Galerii Sztuki Polskiej XIX wieku w krakowskich Sukiennicach. Jest to jedno z moich ulubionych kulturalnych miejsc w Krakowie, byłam tam już tyle razy, że na pamięć znam układ obrazów. Tym razem postanowiłam kontemplować sztukę czytając książkę

Codziennie coś czytamy, ale ile razy zdarza się nam to robić pod Szałem Podkowińskiego czy Pochodniami Nerona Siemiradzkiego? Uznałam, że w styczniu nadrobię zaległości książkowe nie w domu na kanapie, ale właśnie w świątyni sztuki (wzięłam ze sobą prawie że zakurzoną już Talię niezwykłych postaci II RP J. Chociłowskiego – moja miłość do międzywojnia to temat na osobny post).

Jak wrażenia?

Cudowne!

Przerywając co jakiś czas lekturę zachwycałam się po raz kolejny kunsztem malarskim Chełmońskiego, spoglądałam na Matejkę i Malczewskiego. O dziwo, w Sukiennicach bardziej skupiłam się na książce niż w domu, gdy co chwila krzyczy do mnie telefon, komputer, czy ja sama zagaduję domowników. Mimo zwiedzających, których było dość sporo, miałam cała kanapę dla siebie – raz na jakiś czas ktoś przysiadał się z drugiej strony dumając nad którymś z obrazów. Byłam jednak tak zagłębiona w lekturze, że właściwie nie zwracałam uwagi na innych.

I obowiązkowo zdjęcia zrobiłam

IMG_1560
#bookworm a w tle Modrzejewska

IMG_1559
#nofilter z Czwórką Chełmońskiego

Wracałam do domu pełna energii, „ukulturalniona” i przekonana, że na pewno jeszcze nie raz wybiorę się do takiej czytelni. Pierwszy punkt z listy niecodziennych rzeczy zakończony został sukcesem, mam nadzieję, że kolejne będą równie owocne

A wy zrobiliście coś niecodziennego dla siebie w styczniu?

12 Comment

  1. Czytanie książek w muzeum? Całkiem niecodzienne, a jakie proste!

  2. Przygoda_Yvette says: Odpowiedz

    Fantastyczny pomysł!!!!!!! Też chcę

    1. Polecam, wrażenia super

  3. Fajny pomysł z tymi niecodziennymi rzeczami! Ja jakiś czas temu miałam pomysł, żeby raz w miesiącu robić jakieś totalnie nowe danie z niekoniecznie preferowanych przez nas produktów. Udało mi się parę razy, ale potem jakoś pomysł zniknął w natłoku innych spraw. Będę musiała do tego wrócić

    1. Super pomysł z taką różnorodnością w jadłospisie, chyba go podpatrzę

  4. ingawisniewska says: Odpowiedz

    O, to coś dla mnie:) Dotychczas ‚wykorzystywałam’ małe muzea w Hiszpanii i w Niemczech do tego, żeby do nich dzwonić i sprawdzać, jak sobie poradzę Tak robiłam na początku nauki, przede mną małe muzea we Włoszech:) Małe – bo pracownicy mają tam czas na takie rozmowy:) Mówiłam przecież wreszcie, po co naprawdę dzwonię:)

    1. Brawa za odwagę! Ja się strasznie stresuję jak mówię w obcym języku…

      1. To jest niezłe ćwiczenie! Ja nie mam problemów z rozmowami twarzą w twarz, ale rozmowy telefoniczne nadal .mnie stresują (nawet „poważniejsze” rozmowy po polsku, a co dopiero jak dzwonię umówić się do niemieckiego lekarza…)

        1. Trening czyni mistrza!

      2. Chyba napiszę post, jak przestać bać się mówić☺
        Wiem dużo na ten temat, kilkanaście lat bałam się mówić.

        1. Bardzo chętnie przeczytam

  5. To chyba tak zwana pełna kultura!

Dodaj komentarz