Ukryte pragnienia

Od czwartej klasy podstawówki do liceum czytałam masę książek. MASĘ. Raz w tygodniu pożyczałam z 10 tytułów (jako stała czytelniczka nie miałam limitów pożyczeń – i tak wszystko odnosiłam równiutko za 7 dni), a pani w dzielnicowej bibliotece zawsze miała przygotowane dla mnie coś nowego.

Nie lubiłam ckliwych romansideł, powieści przygodowych, książek historycznych. Najbardziej wciągały mnie historie, w których powtarzał się ten sam schemat: młoda kobieta, najczęściej zaniedbana, przyjeżdża do wielkiego miasta, dostaje pracę w prestiżowym magazynie/jako scenarzystka popularnego serialu/sekretarka sekretarki redaktora naczelnego czasopisma dla kobiet, najpierw jej nie idzie, a potem przechodzi metamorfozę, przy okazji spotyka miłość swojego życia i wszyscy są szczęśliwi. Chyba właśnie wtedy zakiełkowało w mojej głowie marzenie o pracy w redakcji magazynu, ewentualnie przy produkcjach telewizyjno-filmowych.

I tak żyłam sobie lat naście z głową w chmurach, rozmyślając jakby to pięknie było mieszkać w Nowym Jorku, pracować w Glamour, mieć super-ekstra ubrania, przepiękne mieszkanie i ułożone życie osobiste.

60rzgxhd06
(tak jak tutaj!)

A potem przyszła rzeczywistość.

Przestałam czytać książki, zaczęłam naukowe teksty na zajęcia.

(w większości jedno wielkie blehhh..)

Interesowałam się teatrem, muzeami – w takich miejscach odbywałam praktyki. Raz nawet przez pewien czas byłam na stażu przy produkcji jednego z polskich seriali. Marzenie o pracy w redakcji zaczęło się oddalać, odsuwać, a w końcu zniknęło z horyzontu.

Dlaczego?

Dochodzę do wniosku, że zawsze w jakimś stopniu uważałam moje pragnienie za szalone i nieosiągalne. I to było moim największym problemem – wiara w to, że sobie nie poradzę, że nie potrafię, że to nierzeczywiste, że tak jest tylko na filmach.

Byłam w tylu miejscach, a zawsze z tyłu głowy słyszałam głos: nie pasujesz tu, to nie dla ciebie, zobacz jacy oni są zgrani, jak ubrani, a ty? Weź skończ te praktyki i zajmij się czymś innym.

Dlaczego nie próbujemy zrobić z naszego życia filmu? Takiego, który sami oglądnęlibyśmy z przyjemnością.

Żyjmy, ŻYJMY!

6ifqrkby19

Bo nigdy nie jest za późno, żeby osiągnąć szczęście.

Za każdym razem przyjemnością oglądam produkcje typu Brzydula Betty, czy Diabeł ubiera się u Prady. Nie pracuję w redakcji PANI, ani nie podrzucam scenariusza Tomaszowi Kotowi, ale robię inne rzeczy, które mnie uszczęśliwiają. I właściwie w końcu zaczynam się czuć dobrze. Bo czy blogowanie nie jest podobne do pracy redaktora?

Do czego wy dążycie? Kariera, szczęście osobiste, mega zdrowy tryb życia, a może wszystko po trochu? Podzielcie się ze mną, jeżeli macie ochotę.

19 Comment

  1. Ale ładne słowa i takie prawdziwe. Szczególnie słowa podsumowania -> „Bo nigdy nie jest za późno, żeby osiągnąć szczęście.”
    Powodzenia w osiąganiu szczęścia!

    1. Dziękuję, bardzo mi miło Tobie też dużo, dużo szczęścia!

  2. Ja staram się spełniać w różnych aspektach życia, zarówno w osobistych jak i zawodowych i w każdej z tych rzeczy odnajduję szczęście. I wtedy jest pięknie jak to co robimy daje nam poczucie szczęścia Piękny wpis!

    1. Dziękuję za miłe słowa Super, że znajdujesz swoją drogę cały czas Życzę Ci jeszcze więcej szczęścia w każdej dziedzinie życia

  3. Ech… jakie to prawdziwe… Nie boimy się marzyć ale gdzieś w głębi czujemy, że nie zasługujemy na spełnienie tych marzeń. Ciężką drogą zazwyczaj jest dojście tylko do tego momentu kiedy uwierzymy w siebie i wtedy już żadne marznie nie jest „za duże”. Powodzenia w ich spełnianiu!

    1. Bardzo ważne jest, żeby nie za późno uwierzyć w siebie Nie dziękuję, żeby nie zapeszyć! Tobie również powodzenia!

  4. Kariera i szczęście rodzinnie – moja dwa największe równoległe marzenia

    1. Trzymam kciuki za ich spełnianie!

  5. Jakbym czytała swoją historię. Za każdym razem kiedy oglądam „Diabeł ubiera się u Prady” mam ciarki. Uwielbiam takie historię tak samo jak Ty i tak samo chyba gdzieś w głębi marzy mi się praca w takiej dużej redakcji. Ale jakby nie patrzeć – blogowanie to też pewien rodzaj „gazety” dla której piszesz. Twojej „gazety” i Ty jesteś tu szefem

    1. Bardzo się cieszę, że jest ktoś, kto ma tak samo jak ja Pozdrowienia!

  6. Ja dążę do tego, żeby spełniać się zawodowo, rozwijać pasje, a przy tym mieć czas na moją rodzinę To nie jest łatwe, ale staram się i też mam momenty zwątpienia i myślę, że lepiej skupić się na jednej rzeczy. Jednak wydaje mi się, że wtedy można zwariować

    1. Też chciałabym harmonijnie łączyć wszystkie elementy mojego życia i mieć czas na każdą aktywność Przy jednej rzeczy non-stop chyba też bym zwariowała Różnorodność sprawia, że z chęcią „ogarniam” wszystko dookoła

  7. Równowaga przede wszystkim, choć nie ukrywam, że też tak mam, że czuję, że nie pasuję, że to to nie dla mnie.

    1. Czasami bardzo ciężko jest złapać równowagę w życiu, ale jak już się uda to od razu wszystko idzie z górki. Czasami każdy ma chwile zwątpienia – jeżeli dojdzie się do wniosku, że jest nie tak, jak by się chciało, żeby było, to trzeba dążyć do zmiany takiej sytuacji. Czasem od razu, a czasem małymi kroczkami ku lepszemu. Powodzenia!

  8. Catherine says: Odpowiedz

    Idealnie pasują tu słowa :”Żeby coś się zdarzyło, żeby mogło się zdarzyć trzeba marzyć”. A Twoje teksty czyta się z prawdziwą przyjemnością
    😊gratuluję i czekam na kolejne

  9. […] jest Od najmłodszych lat pochłaniałam niezliczoną ilość książek (wspominałam o tym w tym wpisie), potem przyszły studia i specjalistyczne teksty – w pewnym momencie nie mogłam już […]

  10. […] tym, że lubię czytać już wiecie. Nie poruszałam jednak tematu, jakie lektury są mi bliskie i jakie mnie interesują. Tematyka […]

  11. […] szkole byłam totalnym molem książkowym (przybliżałam wam ten temat tutaj). Potem studenckie lektury obowiązkowe wywołały we mnie wstręt do czytania w wolnym czasie, […]

  12. […] Sex and the City. Zawsze podobała mi się praca Carrie (co nieco na ten temat wspominałam tutaj), ale to, jakich mężczyzn wybierała i jak zachowywała się w stosunku do nich, sprawiało, że […]

Dodaj komentarz