Nieśmiałość a podświadomość

Gdy byłam dzieckiem bardzo często chorowałam. Do przedszkola nie chodziłam (tydzień w placówce, miesiąc w domu – rodzice uznali, że sensu nie ma, mama uczyła mnie czytać i pisać), w klasach 1-3 więcej czasu spędzałam w domu niż w szkole. Jak teraz o tym myślę, to dochodzę do wniosku, że przede wszystkim to moje chorowanie sprawiło, że byłam strasznie nieśmiała. I o tym będzie dzisiaj. I trochę o podświadomości.

W podstawówce miałam przyjaciółkę, z którą siedziałam w ławce, spędzałam z nią wolny czas. Prawie w ogóle nie rozmawiałam z innymi dziewczynkami. O chłopcach nie wspominam – na nich wstydziłam się spojrzeć, a jeżeli już trzeba było coś powiedzieć, to myślałam nad tym dłuższą chwilę i z bijącym sercem i drżącym głosem dukałam zdanie. A potem bordowa oddalałam się na drugi koniec korytarza. Brak stałego kontaktu z rówieśnikami sprawił, że po prostu nie lubiłam się odzywać. Żadne dyskusje na lekcjach, odpowiadanie na pytania, o a jak przyszło do recytowania wierszyka.. Zimne poty, drżący głos i to wrażenie, że wszyscy na mnie patrzą i czekają aż się wyłożę. Pomijam fakt jakichś tam słownych przepychanek – w tym nigdy nie byłam dobra, nie widziałam co odpowiedzieć, siedziałam cicho.

img_4118

A potem..

Potem poszłam do gimnazjum. I nagle zaczęłam spędzać więcej czasu w szkole i częściej rozmawiać z innymi. I tak jakoś samoistnie rozwiązała się sprawa nieśmiałości. Wiedziałam, że po prostu MUSZĘ to przezwyciężyć, że jest mi z tym źle. Pewnie, do dzisiaj nie lubię jakoś bardzo publicznych wystąpień, ale już bronienie swoich racji, czy zarezerwowanie wizyty u lekarza nie sprawia mi takich trudności jak 15 lat temu.

Czy nieśmiałość jest problemem, z którym każdy może sobie poradzić?

Moim zdaniem tak. Oprócz czynników zewnętrznych, pomagających w pokonaniu nieśmiałości, dochodzą jeszcze czynniki związane z charakterem danej osoby i tym, czy ufa sobie. Bo można mieć dookoła bardzo pozytywną atmosferę, osoby, które zachęcają nas do bycia bardziej odważnymi, pomagają nam, ale jeżeli sami siebie nie przegadamy, nie uprzemy się i nie przemożemy to nic na świecie nie sprawi, że będziemy mniej nieśmiali.

Bo potencjał i siła tkwi w nas!

Bo jeżeli chcesz być bardziej śmiałym to bądź! Małymi kroczkami, powolutku, ale w końcu się uda!

hnck0691

Dopiero patrząc z perspektywy na pewne wydarzenia zauważam, jak bardzo wiele w życiu , jeżeli nie wszystko, zależy od naszego nastawienia. Jeżeli wmówimy sobie, że za Chiny Ludowe nie jesteśmy w stanie wyjść na środek sali i przedstawić naszą prezentację to nie mamy co oczekiwać, że się nam to uda. Jeżeli jednak zmienimy nastawienie, uzmysłowimy sobie, że jest to konieczne i że pójdzie nam ekstra, to możemy oczekiwać tylko pozytywnych rezultatów.

Oczywiście, podświadomość należy trenować tak samo jak np. nasze ciało. Jeżeli chcemy, żeby wszystko działało sprawnie i żebyśmy nie ziali w połowie drogi do pracy, to konieczne jest pracować nad tym.

Nasz umysł jest niesamowity i potrafi zdziałać niezwykłe rzeczy w naszym życiu! Mówi się, że ludzie się nie zmieniają. Nie wierzę w to. Ludzie mogą nie chcieć się zmienić. Jeżeli jednak pragną zmian, to są w stanie je osiągnąć. Zawsze.

16 Comment

  1. anonimowaczytelniczka says: Odpowiedz

    Każdy z nas ma jakąś swoją piętę Achillesa.Moją jest nieśmiałość.
    Z tego co obserwuję u siebie to najważniejsze jest wiedzieć w czym tkwi problem naszej nieśmiałości. To może być brak kontaktu z rówieśnikami, nieumiejętność prowadzenia rozmów, stres związany z naszą ambicją by być perfekcyjnym/ perfekcyjną. Wiesz: mam o coś zapytać, ale nie wiem w jaki sposób to ująć lub mam poprowadzić wstęp do dyskusji z moją grupą na zajęciach na „X „temat, ale boję się, że palnę coś nie tak i wszyscy wezmą mnie za osobę, która nie wie o czym mówi….
    Nieśmiałość w dużej mierze to walka ze swoimi barierami. Nie ma-moim zdaniem,skutecznej metody „pozbycia się” nieśmiałości. Myślę, że ona ( nieśmiałość) zawsze w jakiś sposób wraca,czy to w stresie, w zakłopotaniu itp. Mnie pomaga powielanie mojego wymyślonego schematu działania- czy to przed wystąpieniem publicznym, czy w nowej grupie znajomych.
    Druga sprawa jest taka: uważam, że każdą naszą „bojączkę”,naszą cechę której nie tolerujemy, możemy przerobić, przemienić w coś dobrego, użytecznego. Jesteś cicha, nieśmiała- sprawdź czy nie posiadasz cennego daru jakim jest umiejętność słuchania innych, obserwowanie drugiego człowieka.
    Wszystko jest po coś

    1. Wydaje mi się, że w kwestii radzenia sobie ze swoimi barierami dużo zależy także od charakteru danej osoby. Ja jednak wierzę, że każdy może sobie z tym poradzić Bardzo cenna uwaga – każdą cechę, której nie lubimy możemy zmienić w taką, która będzie odbierana przez nas pozytywnie Dziękuję!

  2. podobnie do Ciebie jako dziecko byłam bardzo nieśmiałym i zamkniętym dzieckiem. Do dziś nie jestem duszą towarzystwa i zapewne nigdy nie będę, ale już zupełnie inaczej radzę sobie w życiu.

    1. O, czyli można powiedzieć, że wyrosłaś z nieśmiałości Pozdrawiam!

  3. Nieśmiałość można pokonać, jeśli tylko się chce. To wymaga przełamania się i większej otwartości, ale małymi kroczkami można to osiągnąć. Ja kiedyś też byłam niesamowicie nieśmiała. Dziś już nie mam z tym problemu, chociaż zdarzają się sytuacje (np. spotkania w większej grupie), w których nadal trzymam się z boku i nieco się krępuję

    1. Gratuluję pozytywnych zmian!

  4. Mysle, ze czasami niesmalosc wywodzi sie takze z nieuzasadnionych kompleksow – szczegolnie u nastolatek. Ja sama bylam strasznie niesmiala, kiedy jednak zaczynalam grac w moja ukochana siatkowke zmienialam swoje oblicze nie do poznania. W pewnym momencie stwierdzilam, ze osoba ktora bylam na boisku (pewna siebie i walczaca o to czego pragnie) to osoba ktora chce byc zawsze. Latwo nie bylo jednak sie udalo

    1. O, też się z Tobą zgadzam – pozbycie się kompleksów może wywrócić całe życie do góry nogami i poradzić sobie z np. nieśmiałością. Super, gratuluję!

  5. Powiem szczerze, że mnie akurat problem nieśmiałości nigdy nie dotyczył – konkursy recytatorskie,udział w apelach szkolnych, potem publiczne wystąpienia nawet podczas dużych imprez z ważnymi gośćmi czy teraz w pracy pilota/przewodnika – dla mnie norma. Znam jednak osoby,które nawet teraz, w czasie studiów boją się powiedzieć kilku zdań w grupie, którą dobrze znają. Trochę to przykre.
    Zgodzę się jednak z tym,że dużo zależy od nas samych i od tego, co „siedzi” nam w głowie Ja np. nie boję się wystąpić przed setkami osób,ale panicznie boję się lekarzy – ot, też dziwny problem

    1. O, to super miałaś – zazdroszczę Tak, bardzo dużo zależy od nas samych i od tego, jak reagujemy na to, co nas spotyka. Lęk przed lekarzami? Z jednej strony super, bo masz powody, żeby się zdrowo trzymać Pozdrawiam!

  6. MonotematycznaOna says: Odpowiedz

    Przodownikiem rozmów nie byłam, ale z tą łatwością trzeba się chyba urodzić. Ale z każdym kolejnym rokiem udawało mi się coraz bardziej przekraczać granice,które wytworzyły się w mojej głowie, bo dziś patrząc z perspektywy czasu widzę,że problemu wielkiego nie było tylko te obawy go tak spotęgowały. Kilka prób przełamania się, choć to trudne, sprawiło, że za każdym razem rozumiałam bardziej, ze nie ma się czego bać. Oczywiście ta obawa pozostała do dziś, ale gdzieś te próby wzmocniły we mnie poczucie wartości i świadomość, że umiesz i nie ma się czego bać.

    1. Właśnie – im bardziej próbujemy poradzić sobie z czymś, co nas ogranicza i chcemy to przełamać, tym szybciej i skuteczniej się tego pozbywamy

  7. Dokładnie, śmiałość można wyćwiczyć : ) Albo inaczej, przyzwyczaić do sytuacji, które powodują w nas nieśmiałość, a następnie czerpać z tego radość. Coś o tym wiem, bo mam ponad setkę koncertów za sobą, przed publiką równą 0 ludzi, aż po 1 tysięczny tłum, na imprezach miejskich Chociaż największą nieśmiałość powodują te prostsze sytuacje niż ten tłum. Czasem ciężej po prostu o godzinę się kogoś zapytać

    1. Kolejny dowód na to, że wszystko „siedzi” w naszym umyśle i musimy znaleźć sposób, żeby to okiełznać Pozdrawiam!
      P.S. Sama mam czasem problem z tymi prostymi sytuacjami – bardzo szybko się czerwienię..

  8. Z podświadomością to zawsze są problemy, bo nie zawsze podpowiada nam to, co byśmy chcieli a jeśli już, to znowu nasze stare przyzwyczajenia nie dają nam się przezwyciężyć. A przecież nie wszyscy ludzie na świecie są źli i nie każdy od razu nas pogryzie jeśli do niego podejdziemy

    1. Zgadzam się co do przyzwyczajeń – czasem jest je bardzo trudno przezwyciężyć, a potrafią bardzo dużo namieszać w naszym życiu, niekoniecznie dobrych rzeczy..

Dodaj komentarz