12 niecodziennych rzeczy – miesiąc trzeci

Nie mogę uwierzyć, że marzec się już kończy. Po prostu śmignął mi między palcami. Było trochę nerwowo, ale skupiam się przede wszystkim na pozytywach – tak, jak pisałam niedawno: szkoda czasu i zdrowia na rozpamiętywanie negatywnych chwil. Dziś, w podsumowaniu kolejnego miesiąca z akcją „12 niecodziennych rzeczy”, będzie o podróży i niespodziance

W pierwszy weekend marca, z okazji naszej rocznicy, zostałam zaproszona przez Przema do Warszawy. Nigdy nie zwiedzałam naszej stolicy, więc bardzo się ucieszyłam. Obmyślałam plan naszej krótkiej wycieczki (hmmm… to może być dobry temat na osobny post: jak w weekend zwiedzić najważniejsze punkty na mapie miasta nie dostając zadyszki), ale miałam zostawić miejsce na sobotnie popołudnie. Nie chciał powiedzieć, co zaplanował, więc ciekawość zżerała mnie niesamowicie. Kilka minut przed 17 zaprowadził mnie na ulicę Agrykola i mało nie zemdlałam z wrażenia. Staliśmy przed Atelier Amaro, gdzie za chwilę mieliśmy zjeść najpyszniejszą kolację ze wszystkich jakie jedliśmy do tej pory!

(na marginesie muszę wspomnieć, że obydwoje jesteśmy fanami wszystkich możliwych programów kulinarnych, gastronomicznych reality-show’ów, a wizyta w restauracji Wojciecha Modesta Amaro była naszym marzeniem od dłuższego czasu)

amaro
#fancy

Atelier Amaro jest restauracją, w której używa się przede wszystkim polskich, sezonowych produktów. Kolacja w tym miejscu to menu degustacyjne, zmieniające się cyklicznie, składające się z 5 lub 8 momentów. Atelier jako pierwsza w Polsce otrzymała gwiazdkę Michelin. Aktualnie jest jedną z dwóch restauracji w naszym kraju z tym prestiżowym wyróżnieniem.

Nie jestem w stanie opisać wrażeń związanych z tym wieczorem. Byłam w tak wielkim szoku, że przez pierwsze pół godziny siedziałam masakrycznie sztywno Wystrój jest bardzo elegancki, stonowany. Obsługa kelnerska na najwyższym poziomie, a jedzenie… Jedzenie tak przepyszne, przygotowane z takim kunsztem i dokładnością… Nasze talerze były wręcz małymi dziełami sztuki.

Kolacja trwała ok. 3 godzin, zjedliśmy 16 posiłków: kilka amuse-bouche, 8 momentów, przekąski w trakcie, a na sam koniec trufle tworzone na miejscu przez kucharzy.

Poezja smaków, niebo w gębie, kulinarne orgazmy. Wszystko tak cudownie smakowało, rozpływało się w ustach, a samo miejsce dopełniało piękna całości.

Wyszliśmy zachwyceni i pewni, że ten wieczór będziemy baaaardzo długo wspominać

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
                                         (Pałac Kultury i Nauki, trochę zamglony, ale jest!)

Oprócz cudownej kolacji, sama Warszawa zrobiła na nas bardzo pozytywne wrażenie. Jest niesamowicie przestrzennym miastem, dobrze skomunikowanym, pełnym zieleni (Kraków wypada tu tak słabo, że nawet nie mam słów). Owszem, ludzi jest masa, ale mam wrażenie, że gdzieś się „gubią” dzięki tak dużej powierzchni. Naszym głównym (tym, o którym wiedziałam ) celem było Muzeum Powstania Warszawskiego. Niestety, akurat w ten weekend było zamknięte dla zwiedzających z powodu wręczania nagród. Mamy więc już jeden z punktów kolejnej wycieczki do stolicy

A jak wam upłynął marzec? Może macie swoje ulubione restauracje, kawiarnie? Piszcie, bardzo chętnie wybierzemy się w nowe miejsca

7 Comment

  1. No proszę! Całkiem niecodzienne doświadczenia. Też planuję w tym roku odwiedzić Amaro, mam nadzieję, że się uda, szczególnie, że widać – warto

    1. Jeżeli wszystko pójdzie po Twojej myśli, to z chęcią przeczytam o Twoich wrażeniach

  2. Wow! Zazdroszczę tej kolacji. Musiało być fenomenalnie!

    1. Było! Jest co wspominać W ogóle uważam,że bardzo przyjemnie jest wyjść do restauracji, zwłaszcza jeżeli jest jakaś dodatkowa okazja,i zjeść odświętnie

  3. Zazdroszczę wam takiej kolacji! Gdyby nie to, że jestem studentem i na taką kolację w Amaro mnie nie stać, to pewnie sam bym się wybrał. No dobra, może jednak nie sam No, ale sama wycieczka do Warszawy, to już co innego

  4. Zazdroszczę wizyty w Atelier Amaro-również jestem fanką wszystkich kulinarnych programów, a Hell’s Kitchen to już w ogóle :))

  5. […] Przyznaję, że też mam ochotę w tym roku w ramach #12niecodziennych odwiedzić tę restaurację i opis Ani jeszcze bardziej mnie do tego zachęcił. Cały opis niezwykłego doświadczenia Ani znajdziecie TUTAJ. […]

Dodaj komentarz