12 niecodziennych rzeczy – miesiąc piąty

Za majowe podsumowanie biorę się stosunkowo późno jak na siebie – do tej pory udawało mi się opisywać moje aktywności przed końcem miesiąca, a nie początkiem nowego W maju często bywam refleksyjna i tak też będzie dzisiaj – trochę duchowo, przemyśleniowo, zapraszam.

Maj był u mnie bardzo zabieganym miesiącem. Właściwie każdy weekend spędzaliśmy poza Krakowem załatwiając przedślubne formalności i rozdając pozostałe zaproszenia. Generalnie jest to poniekąd stresujące, bo cały czas zastanawiam się, czy o czymś nie zapomnieliśmy.. No ale ma to też swój urok

I niby nie mam wielu „konkretnych”, niecodziennych spraw z ubiegłego miesiąca, którymi mogłabym się z wami podzielić, ale wydarzyły się pewne zmiany w mojej osobie, moim podejściu do życia (duchowe zmiany?). I o tym chyba też można wspomnieć przy okazji tego wpisu.

Przede wszystkim wyjaśniłam długo nawarstwiające się konfliktowe sprawy z bliską mi osobą. Kolejny raz przekonałam się, że NIGDY nie warto kumulować w sobie emocji, zwłaszcza jeżeli dotyczą bliskich. Trzeba rozmawiać, rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać! Z udawania i grania, że jest ok jeszcze nigdy nie wyszło nic dobrego. Lepiej jest się pokłócić, pokrzyczeć, powiedzieć, co nam leży na duszy niż odzywać się półsłówkami, udawać, że wszystko jest normalnie. Bo w takiej sytuacji krzywdzimy nie tylko drugą osobę, ale i siebie. I jesteśmy o krok od rozpadu naszych więzi. A czasem nie ma już szans na kolejną próbę.

Maj utwierdził mnie także w przekonaniu, że wszystko co robimy w życiu ma sens i nie jest dziełem przypadku. Również moja podświadomość działa Jestem teraz bardziej pewna słuszności moich decyzji i pozytywnie patrzę w przyszłość. Bo tylko w taki sposób, uważam, jesteśmy w stanie sensownie przejść przez obecne życie.

Zadanie na dziś:
Co jest dla Ciebie teraz najważniejsze? Do czego dążysz? Sprecyzuj swoje myśli i pomóż swojej podświadomości w osiągnięciu twojego celu! Codziennie przed snem wyobrażaj sobie siebie w momencie, gdy to, czego pragniesz zostało już spełnione. *

A jak wam minął maj? Robiliście coś niezwykłego? Dajcie znać, jak zwykle chętnie poczytam

*Porada wyczytana w Potędze podświadomości J. Murphy’ego.

8 Comment

  1. […] Więcej o refleksyjnych doświadczeniach Ani przeczytacie na jej blogu. […]

  2. Przed ślubem zawsze jest dużo przygotowań, coś o tym wiem!

    1. Sprawy sobie nie zdawałam, że aż tyle – zawsze sądziłam, że inni opowiadając o tym przesadzają

  3. To co napisałaś jest mi bardzo bliskie – nic się nie dzieje bez przyczyny, tylko najważniejsze jest to, żeby tę przyczynę odkryć, zrozumieć i docenić. I wyciągnąć wnioski Pozdrawiam cieplutko

    1. Dokładnie tak Pozdrowienia!

  4. ja też jestem zdania, że lepiej powiedzieć to, co nas gryzie niż chować urazy w sobie. niestety to do niczego dobrego nie prowadzi. najkorzystniej powiedzieć wszystko prosto w oczy. bo przez telefon, czy internet łatwiej się zranić, nie zrozumieć.
    kiedy ślub?

    1. Oczywiście, że tak. Moim zdaniem takie udawanie, że wszystko jest ok sprawia, że jest tylko gorzej. Ślub 23.07., powoli do mnie zaczyna dochodzić jak mało czasu zostało na ostateczne dopinanie spraw

Dodaj komentarz