Czy wiesz, co chcesz w życiu robić?

Masz pracę. Nie jest spełnieniem marzeń, ale przynajmniej pozwala zapłacić za jedzenie i rachunki. Nie przepadasz za współpracownikami. Wizja wypłaty pozwala przeboleć ich towarzystwo 40 godzin w miesiącu. Czy zastanawiasz się czasem, jakby wyglądało twoje życie, gdy robiłbyś dokładnie to, co jest twoją pasją? Może wolałbyś być zupełnie gdzie indziej robiąc coś zupełnie innego, ale.. coś cię blokuje. Czy wiesz, co chcesz w życiu robić? Czy zmiana i postawienie w życiu wszystkiego na jedną kartę to głupota?

***

Pewnie czytając wstęp masz już dla mnie odpowiedź: kto w dzisiejszych czasach jest w stanie pozwolić sobie na robienie tego, co chce?

A ja ci na to: każdy. Każdy, kto się uprze i dąży do celu. Bez zawracania na pierwszym z zakrętów, bez narzekania, bez poddawania się po pierwszym potknięciu.

A skąd to wiem? Z własnego doświadczenia.

Jakiś czas temu pracowałam w miejscu które mogło wydawać się przystępne. Poniedziałek-piątek 10-18, zakres obowiązków w stylu mam co robić, ale nie zaharowuję się na śmierć, odległość od mieszkania całkiem odpowiednia. Mimo tego co jakiś czas odzywał się we mnie cichutki głosik: hej! Co robisz?! Przecież sama mówiłaś, że nie tego chcesz! Konsekwentnie dusiłam go w sobie robiąc trzecią kawę w ciągu dnia.

Jednak budząc się pewnego ranka, z szaloną odwagą zapytałam się siebie: czy to jest to, co chcę robić? Czy znowu idę na jakiś kompromis z życiem? Czy nie daję z siebie nawet połowy moich możliwości, aby być tam, gdzie zawsze chciałam?

Nie była to łatwa decyzja, nie była podjęta pod wpływem chwili. Postawiłam wszystko na jedną kartę i zrezygnowałam z pracy.

Jedni mnie wspierali, drudzy patrzyli jak na wariatkę.

Czy żałuję?

Nie, nie żałuję niczego.

Gdyby nie radykalny krok, byłabym dalej nieszczęśliwa.

Bo wtedy byłam nieszczęśliwa. Nieszczęśliwa i niespełniona zawodowo.

A ja chcę czuć się spełniona. Chcę się rozwijać. Chcę się uczyć nowych rzeczy, chcę pisać, chcę malować, chcę robić coraz lepsze zdjęcia na Insta, chcę po prostu móc być sobą.

Nie idź na łatwiznę.

Nie daj zdusić w sobie swoich marzeń!

Wiem, że to nie jest takie proste. Wiem, że są rachunki i czynsz do zapłacenia, jedzenie do kupienia, a czasem nawet jakieś wyjście na miasto.

Ale na dłuższą metę uczyni cię to szczęśliwym człowiekiem. A wszyscy chcemy być szczęśliwi.

Naprawdę chcesz obudzić się za 30 lat i żałować, że nie skoczyłeś na głęboką wodę? Że nie spróbowałeś? Że zdusiłeś swoje marzenia?

Jak wygląda teraz moje życie? Piszę dużo więcej niż wcześniej, doszkalam się z WordPressa i nowych mediów, mam w domu posprzątane i ugotowane

Szukam pracy, która pozwoli mi na ciągły rozwój, pozwoli mi wykorzystać moją miłość do pisarstwa, sztuki i literatury.

Brzmię jak marzyciel? Bujam w obłokach?

Nie.

Spełniam swoje marzenia

A ty? Czy wiesz, co chcesz w życiu robić? Czy masz odwagę to robić?

17 Comment

  1. Mądry i prawdziwy wpis. Ja w 2017 planuje spełniać swoje marzenia i też część osób uważa, że zwariowałam… Mimo wszystko zaczynam swoją drogę do „szczęścia”. Pozdrawiam

    1. Trzymam kciuki, aby wszystko Ci się udało! Pozdrawiam!

  2. I racja, i nie Czasem praca, która nie jest szczytem naszych marzeń pozwala spełniać marzenia. Najważniejsze to znaleźć pasję i dopiero wtedy ustalać priorytety.

    1. Też się zgadzam – najważniejsze jest, aby dowiedzieć się, co się chce robić, zaplanować działanie, a przede wszystkim działać Ważny jest fakt bycia szczęśliwym

  3. ile ja się muszę nasłuchać gadania typu „na co ci to, idź do korporacji, będziesz miała spokój”. taaaa, jasne. i wyprany mózg. tzn. nie wykluczam korpo całkowicie, ale na obecnym etapie życia nie jest mi potrzebna taka smycz – nie planuję kredytu ani dzieci, wolę pracować np. nadal w gastronomii, którą lubię. i robić freelancerskie zlecenia w wolnych chwilach, niż zaliczać fakapy na dedlajnach

    1. Dokładnie! To Twoje życie i powinnaś układać je tak, abyś Ty była szczęśliwa i zadowolona, a nie otoczenie Póki żyjesz na własny rachunek to, moim zdaniem, nikt nie powinien Ci mówić co powinnaś robić i jak Pozdrawiam!

  4. Sięgam do Twojego wpisu drugi raz i coraz bardziej nabieram przekonania, że powinnam szybciej zacząć robić to, co chcę robić. Tak więc – realizacja w toku

    1. Bardzo miło mi to słyszeć Trzymam kciuki!!

  5. Właśnie kończy się mój 9 miesięczny urlop rodzicielski i wracam do pracy, która pozwoli mi opłacić rachunki i może coś odłożyć po to, żeby móc się realizować gdzie indziej bez wielkiej spiny, że muszę z pasji mieć hajs. Chociaż… kusiło mnie, żeby zrobić skok na bardzo głęboką wodę jednak odpuściłem. Ale daje sobie jeszcze rok.

    1. Rok do namysłu to też może być dobra opcja – gdy się ma dzieci, na pewno zupełnie inaczej patrzy się na takie sprawy.

  6. Nie wiem, jak to inaczej napisać: podpisuję się rękami i nogami! jestem właśnie na tym etapie – zmieniam i wielu uważa, że to szaleństwo albo głupota. Ale wolę podjąć się tego, co naprawdę daje mi radość

    1. Super! Gratuluję i trzymam kciuki!

  7. Agatka says: Odpowiedz

    Bardzo motywujący wpis. Mam nadzieję, że i ja zbiorę się na odwagę wkrótce.

    1. Trzymam kciuki!!

  8. Teraz już wiem, że przeprowadzka za granicę to było moje marzenie! Skok na głęboką wodę,którego nie żałuję! Pozdrawiam i życzę Tobie oraz wszystkim odwagi, aby mogli podążać za swoimi marzeniami!

    1. Gratuluję podjęcia tej decyzji i konsekwentnych działań! Pozdrawiam!

Dodaj komentarz