Stryjeńska. Diabli nadali – biografia kolorowego ptaka międzywojnia

stryjeńska książka kuźniak

Nie ukrywam, że pierwszym, co skłoniło mnie do zapoznania się z biografią Zofii Stryjeńskiej była.. okładka. Do tej pory niewiele wiedziałam o malarce. Jej obrazy uważałam za powstałe tylko i wyłącznie w wyniku ówczesnej mody na folklor, podziwiałam jednak jej kunszt artystyczny. Gdy zobaczyłam książkę Angeliki Kuźniak Stryjeńska. Diabli nadali w jednej z księgarń, uznałam że muszę nadrobić zaległości. Czy było warto?

***

Zofia Stryjeńska była bardzo barwną postacią. Słynęła z ciętego języka i charakterystycznej kreski malarskiej. Jej obrazy zna lub kojarzy większość osób – miłość do motywów folklorystycznych kiełkowała w jej sercu od dzieciństwa. To właśnie od najmłodszych krakowskich lat Zofii, a dokładnie 1907 roku, zaczyna swą opowieść Angelika Kuźniak. Przeprowadza nas przez barwny okres życia malarki, czasy głodu i nędzy, wiecznych przeprowadzek i ucieczek przed wierzycielami.

Z książki jawi mi się postać artystki jako osoby nieszczęśliwej. Niepotrafiącej ułożyć swojego życia ani samej ani z pomocą innych ludzi. Mającej problem z pogodzeniem najważniejszych ról, jakie podsunął jej los: matki i malarki.

stryjeńska książka kuźniak

Momentami byłam zła na Stryjeńską, że zamiast opłacić długi, szasta pieniędzmi na prawo i lewo. Zamiast malować zamówienia, aby mieć za co kupić jedzenie – zgadza się, a potem odmawia nie podając powodu. Było mi niesamowicie żal Zofii, gdy śledziłam historię jej tułaczki. A potem znowu czułam złość, gdy podejmowała się czegoś, co miało przynieść zysk, a nagle z tego rezygnowała.

„Rany boskie (…) może łeb bym uratowała, jakby wreszcie jakieś dolarki błysnęły!”¹

Śmiałam się czytając jej złote myśli. Byłam smutna, gdy powoli zbliżał się koniec jej życia.

Angelika Kuźniak opisuje życie Stryjeńskiej w sposób obiektywny, co moim zdaniem w biografiach jest mile widziane. Uważam, że dzięki takiemu podejściu, czytelnik może wyrobić sobie zdanie na temat bohatera tylko na podstawie faktów, a nie zdania narzuconego przez autora. W książce znajdziemy wiele niepublikowanych dotąd notatek artystki, zdjęć, rękopisów, wycinków z gazet. Są tam także wypowiedzi wnuków Stryjeńskiej, z których można znów w inny sposób spojrzeć na malarkę.

zofia stryjeńska angelika kuźniak książka

W lekturze irytowała mnie jedna rzecz. Niepotrzebne były dla mnie opisy dzieł malarki, cytowanie recenzji jej obrazów. Moim zdaniem zajmowały miejsce, które można było wykorzystać na dosadne i ponadczasowe złote myśli artystki.

***

Nad książką tą należy się skupić. Wypełniona jest wieloma datami, miejscami, szczegółami. Moim zdaniem autorka poświęciła za mało uwagi latom międzywojennym – jednak mówię to z punktu widzenia fana tych czasów. Bardzo dużo jest natomiast informacji o życiu Stryjeńskiej po II wojnie światowej. Są to cenne wiadomości – wydany pamiętnik artystki kończył swoją opowieść w 1949 roku. Podsumowując, Stryjeńska. Diabli nadali jest wartą uwagi biografią dla osób, które dopiero zaczynają się interesować malarką, ale także dla tych bardziej zaawansowanych, którzy szukają powojennego tropu

¹A. Kuźniak, Stryjeńska. Diabli nadali, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2015,
s. 167.

  1. Catherine Agathe says: Odpowiedz

    Bardzo trafne refleksje, też czytałam książkę i choć wiem, że to przecież biografia-brakło mi w bohaterce ciepła kobiety i matki… Śliczne zdjęcia wplecione w tekst- gratuluję ☺📷

    1. Jedna z zalet tej biografii to fakt, iż można spojrzeć na artystkę „pod różnymi kątami”. Cieszę się, że spodobała Ci się recenzja Pozdrawiam!

  2. Ciekawy wpis, ładny blog, piękne zdjęcia. Jestem pod wrażeniem

    1. Dziękuję i zapraszam częściej Pozdrawiam!

  3. Prawdziwa dusza artystyczna – nie przejmuje się prozą życia codziennego. Nas irytuje – jak można tak nieodpowiedzialnie tracić źródło zarobku, a ona może czuła, że nie jest w stanie… Bardzo ciekawa i inspirująca recenzja. I również świetnie wybrana książka. Rzadko się zdarza, aby wpis na blogu z przyjemnością czytała… dwa razy. Dziękuję.

    1. Zgadzam się z Tobą – mam wrażenie, że artyści żyją w dwóch różnych wymiarach.. Ale to dobrze, w końcu sztuka nie jest czymś przyziemnym Dziękuję za tak miłe słowa Zapraszam częściej, pozdrawiam!

  4. I już wiem, że książka znajdzie się w mojej biblioteczce, pięknie mi ją przybliżyłaś.

    1. Bardzo się cieszę, że moja recenzja zachęciła Cię do przeczytania Pozdrawiam!

  5. Książka jest świetna, też ja pochłonąłem. Cenię sobie talent biograficzny Andżeliki Kuźniak, bo o Papuszy i M. Dietrich tez napisała fascynujące książki. A sama bohaterka, no cóż… Miała zycie jakie miała i rzeczywiście szkoda, że się tak ułożyło.

    1. Ja na Andżelikę Kuźniak trafiłam dopiero przy Stryjeńskiej, ale z chęcią sięgnę po jej inne książki Niestety, niewielu artystów wiedzie „rozsądne i zwyczajne” życie.. No ale chyba taki już ich „urok” Pozdrawiam!

  6. Mnie cieszy ten powrót Stryjeńskiej Pamiętam jak kilka lat w Szczecinie na zamku była wystawa jej prac i… pustki (przynajmniej wtedy, gdy sama zwiedzałam wystawę). A szkoda, dziś pewnie by się nie opędzili od odwiedzających;) Co do samej książki – bardzo udana, choć chyba pisana z myślą o szerokiej publiczności, stąd niewielka objętość i pewne uproszczenia. Nie czytałam jeszcze tej nowszej, dłuższej pozycji, ale wydaje się, że warto – zobacz: https://czarne.com.pl/katalog/ksiazki/chleb-prawie-ze-powszedni

    1. Powiem Ci że mnie też cieszy – w ogóle lubię jak wraca się do zapomnianych, świetnych artystów i na nowo zapoznaje się z nimi, ich pracami szerszą publikę Zgadzam się z Tobą co do wystawy, dzisiaj na stówę byłoby pełno Dziękuję za polecenie, bardzo chętnie zapoznam się i z tym tytułem – może być świetnym uzupełnieniem Pozdrawiam!

  7. Zastanawiałem się nad lekturą tej książki, chociaż postać Stryjeńskiej i jej twórczości jest mi całkowicie obca. Po twojej recenzji z chęcią ją przeczytam. Tylko te kolejki na ten tytuł w bibliotekach….

    1. Cieszę się, że moja recenzja zachęciła Cię do zapoznania się z postacią malarki Niestety, niektóre tytuły potrafią być bardzo oblegane.. Pozdrawiam!

  8. Do niedawna o Stryjeńskiej słyszałam i czytałam głównie przez pryzmat Magdaleny Samozwaniec i Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej. Z Twojego tekstu wyłania się jednak portret tak interesującej kobiety, że chyba sięgnę po „Diabli nadali” szybciej niż myślałam // Olu

    1. Wiesz, że pierwszy kontakt miałam z nią tak samo jak Ty? Uwielbiam książkę „Maria i Magdalena”, a w niej Pawlikowska zarysowała zupełnie inny obraz malarki, niż jest tutaj i jak się okazuje pozmieniała kilka faktów Pozdrawiam!

  9. Bardzo zachęcająca recenzja: )

    1. Miło mi, że Cię zachęciłam do sięgnięcia po książkę Zapraszam częściej, pozdrawiam!

  10. Bardzo mnie cieszy, że autorzy sięgają po takie właśnie życiorysy. Genialna postać, niezwykła osobowość. Po prostu nie można się z tą historią nie zapoznać.

    1. Dokładnie! Ostatnio zauważam na rynku coraz więcej biografii interesujących osób – jest co czytać Pozdrawiam!

  11. Ten post jest inspirujący – wow nic o niej nie wiedziałam. Przychodzi mi na myśl: cudze chwalicie-swego nie znacie. Na pewno dowie się o tej artystce czegoś więcej

    1. To prawda – mamy tylu świetnych polskich artystów, a często wie o nich nieliczne grono osób. Bardzo się cieszę, że zachęciłam Cię do sięgnięcia po więcej informacji na jej temat Pozdrawiam!

  12. […] Po raz kolejny bardzo podoba mi się okładka – minimalistyczna, spójna kolorystycznie, prosta. Bez czytania tytułu można wywnioskować, co nas spotka w środku. […]

Dodaj komentarz