„Oskarżona: Wiera Gran” – kulisy procesu pieśniarki getta

oskarżona wiera gran

Książka Agaty Tuszyńskiej wpadła mi w ręce przypadkiem. Nie wiedziałam wtedy jeszcze wiele na temat Wiery Gran. Znałam historie krążące wokół warszawskiego getta, ale zawsze bałam się wczytywać głębiej, sięgać po więcej. Oskarżona: Wiera Gran otworzyła mi oczy na pewne sprawy, o których na co dzień zdarza się zapominać. 

***

Agata Tuszyńska zaczyna swoją opowieść od opisania pierwszych spotkań z żydowską pieśniarką, zdobywaniu jej zaufania. Powoli wprowadza czytelnika w świat Wiery Gran. Poznajemy dzieciństwo kobiety, jej rodzinę, stosunek do ludzi i świata. Autorka przedstawia życie pieśniarki przed i w czasie II wojny światowej, skupiając się na okresie mieszkania w getcie. Ten epizod będzie miał wpływ na resztę życia Gran.

Wiera nie umiała żyć bez śpiewu. Stała się sławna już w okresie XX-lecia międzywojennego, występując w znanych lokalach i współpracując z najznamienitszymi muzykami. Była gwiazdą i zachowywała się jak gwiazda. Jej nieokiełznany temperament niejednokrotnie zaszkodzi artystce. Wojna wygoniła ją do Wilna, gdzie poślubiła Kazimierza Jezierskiego. Wraz z upływem lat małżeństwo coraz bardziej okazuje się być wojennym, wziętym pod wpływem chwili i strachu. Po pewnym czasie Wiera, ze względu na treść listów od sióstr i matki, wróciła do Warszawy. W getcie pracowała w znanej kawiarni Sztuka, gdzie bywali różni goście – to także z tego powodu będzie miała kłopoty po wojnie. Tutaj również zatrudniony był Władysław Szpilman, z którym także miała pewne niesnaski.

oskarżona wiera gran

Wierze, dzięki pomocy męża, udało się wydostać z getta. Niestety, nie zdążyła pomóc matce i siostrom. Do końca wojny ukrywała się pod Warszawą. Wydawać by się mogło, iż wraz z końcem wojny, zakończy się horror, który przeżywała. Niestety, to dopiero początek. Wiera Gran trafiła do więzienia i została sądzona pod zarzutem współpracy z okupantem. Po kilku latach sąd ją uniewinnił, niestety, nagonka trwała do końca jej dni. Gdzie się nie pojawiła, czego nie chciała robić, wszędzie utrudniano jej życie tą sprawą. Agata Tuszyńska obszernie opisuje sytuacje pieśniarki z różnych stron świata. Przytacza także zeznania sądowe z rozpraw Wiery.

Żyjąc w ciągłym strachu, niepewności, nie jest dziwnym, iż Gran miała manię prześladowczą. Nigdzie nie czuła się bezpieczna, była pewna, że jest obserwowana i podsłuchiwana. Jej paryskie mieszkanie przypominało graciarnię – stosy papierów, fotografii, gałęzi, odręczne zapiski na ścianach i milionach karteczek.

oskarżona wiera gran

Moim zdaniem to społeczeństwo doprowadziło Wierę do stanu, w jakim umarła. Mimo udowodnienia niewinności, przylgnęła do niej łatka współpracownicy gestapowców. Czy to przez zazdrość? Była piękna, utalentowana, a przy tym wywyższała się niemiłosiernie. Czy to przez zemstę? Czy odrzuciła czyjeś zaloty? Wiele razy powtarzała, jak mało znaczące i prawie niepotrzebne jest dla niej współżycie. Brzydziła się nim. A może nie miała prawa przeżyć? Po zakończeniu wojny, gdy wyszła ze swojej kryjówki na ulice Warszawy, wszędzie witano ją zdaniem: to ty żyjesz?!

Agata Tuszyńska nie daje jednoznacznej odpowiedzi na pojawiające się pytania. Uważam to za wielki plus. Autorka przedstawia dokumenty z przesłuchań, rozmowy z osobami zaangażowanymi w proces. Opisuje zachowanie Wiery, przytacza jej wypowiedzi. W pewien sposób zmusza czytelnika do myślenia, zaangażowania się w historię życia pieśniarki. Ciężką i smutną historię.

Zdecydowanie warto przeczytać tę pozycję. Pokazuje obraz powojennego świata z zupełnie innej perspektywy. Mimo iż na początku denerwowała mnie postać Wiery, jej zachowanie, ton głosu, sposób w jaki się wypowiada, to w miarę dalszej lektury wyłaniał się obraz kobiety zniszczonej przez ludzi, przez jej współbraci. Kobiety, której nie sposób nie współczuć. Osoby, której postępowanie stawało się coraz bardziej logiczne i zrozumiałe. Wiery, która nade wszystko na świecie pragnęła śpiewać.

***

Po lekturze nasuwa mi się kilka spostrzeżeń, przede wszystkim w kwestii powojennych osądów. Uważam, iż dzisiaj nie da się jednoznacznie powiedzieć: ten robił źle, ten robił dobrze, na jego miejscu zrobiłbym tak i tak. Nie da się. Gdy w grę wchodzi walka o przeżycie, człowiek jest w stanie zrobić wszystko. I nie nam jest teraz oceniać, czy robił dobrze czy źle. Jeżeli miał wizję ratunku rodziny, czy siebie samego, na pewno nie wahał się długo i na pewno nie powinien być dzisiaj za to potępiany.

Nie osądzajmy tych, którzy przeżyli. Ich byty już do końca będą naznaczone cierpieniem i bólem. Nie zadawajmy im kolejnych ran.

14 Comment

  1. Jakże łatwo jest osądzać, tylko czy mamy do tego prawo ? Recenzja książki znakomita, a ona sama niebanalna. Zapisałam sobie tę pozycję. Myślę, że po nią sięgnę. Pozdrawiam serdecznie

    1. Cieszę się, że zachęciłam Cię recenzją do przeczytania książki Pozdrawiam!

  2. Naprawdę świetna recenzja. Książkę postaram się przeczytać. Interesują mnie takie pozycje, a ta zdecydowanie wygląda na wartą przeczytania.

    1. Dziękuję Jeżeli interesują Cię takie książki z takiej kategorii, to na pewno nie będziesz zawiedziona tą pozycją. Pozdrawiam!

  3. bardzo sluszny apel o nieosadzanie…my nawet nie potrafimy sobie wyobrazic, jak ludzie zyli w tamtych czasach a co dopiero mowic o tym, by mowic, na ile ktos postapil slusznie, zwlaszcza w sytuacji, gdy byl ofiara

    1. Dokładnie. Tamte czasy były straszne, okropne i nie do wyobrażenia – nawet po wysłuchaniu historii tych, którzy przeżyli. Pozdrawiam!

  4. Akurat jestem po lekturze Słowika, i nie powiem, zaczęłam się wkręcać w literaturę, która porusza tematykę Żydów, wojny…będę miała na uwadze tą książkę 😀

    1. „Słowika” nie czytałam, ale widzę, że muszę po niego sięgnąć w takim razie Pozdrawiam!

  5. Bardzo dobra recenzja, choć w pewnym momencie zastanawiałam się, czy nie zdradziłaś mi wszystkiego, ale podejrzewam, że nie

    Czy mamy prawo osądzać – t bardzo ważna myśl, która zmusza do refleksji. Szkoda tylko, że tak naprawdę niewielu dzisiaj się nad nią zatrzymuje…

    1. Może rzeczywiście trochę się „rozhasałam” (tak mnie wciągnęła ta historia, że mogłabym pisać i pisać..), ale powstrzymałam się przed zdradzeniem wszystkiego Niestety masz rację – najłatwiej jest oceniać i osądzać, a niewiele osób zastanawia się, czy w ogóle ma do tego prawo. Pozdrawiam!

  6. Zazwyczaj w tej tematyce sięgam po zbiorowe biografie, bardziej ogólne losy zwykłych ludzi. Być może skuszę się na przeczytania tej książki, jeśli akurat znajdę ją w bibliotece, bo byłaby dla mnie czymś nowym i innym.

    1. Jeżeli na nią trafisz, to zdecydowanie polecam Ci zabrać ją do domu. Inne spojrzenie może być dla Ciebie interesujące. Pozdrawiam!

  7. Nareszcie jakiś głos rozsądku. Prawie eksploduję czytając co chwilę wypisywane przez młodych ludzi, nieznających ówczesnych realiów, sądy i osądy. Wiera Gran to dla mnie obce nazwisko, ale chętnie zapoznam się z jej historią. Od razu zresztą przypomniał mi się słynny proces Gorgonowej, z tym że jej niewinności nikt nie udowodnił… Ciężkie to były czasy i mało dla kogo zrozumiałe. PS Świetny blog, cieszę się, że nietylko ja chętnie sięgam po ,,starocie” – czy to dawno wydane, czy traktujące o dawnych sprawach Pozdrawiam!

    1. Dokładnie – najszybciej oceniają ludzie, którzy nie mają zupełnie pojęcia o tamtych czasach, nie znają uczucia strachu, przerażenia, bliskości śmierci.. Sprawa Gorgonowej zostanie jedną z tajemnic XX-lecia, chociaż czytałam niedawno, że mają do niej wracać. Dziękuję za miłe słowa, cieszę się, że podoba Ci się u mnie Pozdrawiam!

Dodaj komentarz