6 rzeczy, których już nie kupuję

6 rzeczy, których już nie kupuję

Żyjemy w czasach konsumpcjonizmu. Mimo gdzieniegdzie przedzierających się tez minimalistycznego stylu życia, nadal pragniemy coraz to nowszych rzeczy. Podczas ostatnich zakupów uświadomiłam sobie, że jednak są takie produkty, po które już nie sięgam. Korzysta na tym nie tylko mój portfel, ale przede wszystkim moja przestrzeń. Przedstawiam wam 6 rzeczy, których już nie kupuję.

***

1. Spodnie

Mój rozwód z dżinsami nastąpił w listopadzie 2015 roku. Gdy podczas kolejnej wyprawy do sklepu po tę część garderoby, spotkała mnie ta sama historia co zawsze (luźne w talii, wchodzące do pół uda), powiedziałam NIE! Koniec z tym! Nie będę wspierała tej gałęzi przemysłu odzieżowego, który sądzi, że kobiety o moim rozmiarze nie istnieją!

Od tamtej pory chodzę tylko i wyłącznie w spódnicach lub sukienkach. W lecie nie narzekam na upały, a i mrozy mi nie straszne – pod choinkę dostałam zestaw grzewczy w postaci mega grubych rajtuz. W tym momencie nie posiadam ani jednej pary dżinsów. Jedyne spodnie, jakie mam to wygodne dresiki zakładane na szybkie zakupy spożywcze.

2. Buty kiepskiej jakości

Nie jestem typową kobietą z internetowych memów, która na poprawę humoru kupuje kolejną parę butów. Nigdy nie lubiłam mierzyć obuwia, a chodzenie na takie zakupy było dla mnie jeszcze gorsze niż po spodnie. Uznałam, że skoro i tak nie potrzebuję pińcet par butów na każdą porę roku, to niech przynajmniej te, które mam będą porządne. 

Skończyłam z zakupami chińszczyzny, w której stopa poci się po kilku minutach. Przerzuciłam się na naturalne materiały (tak, na skórę też – ekoskóra, nawet najlepiej zabezpieczona, nigdy nie będzie tak trwała i odporna jak skóra naturalna).

W taki sposób aktualnie posiadam:

– jedną parę kozaków,

– jedną parę botków,

– trzy pary baletek,

– jedną parę sandałów,

– jedną parę tenisówek,

– dwie pary adidasów,

– jedną parę gumiaków (te z innego materiału nie będą, niestety – czasem w lecie trzeba wybrać między przemoknięciem a pachnącą stopą).

Wszystkie moje buty są w neutralnych kolorach, więc spokojnie pasują do każdego outfitu. Nie trzeba mi więcej, nie chcę więcej.

Podczas ostatnich zakupów uświadomiłam sobie, że jednak są takie produkty, po które już nie sięgam. Korzysta na tym nie tylko mój portfel, ale przede wszystkim moja przestrzeń. Przedstawiam wam 6 rzeczy, których już nie kupuję.

3. Płyty CD

Pamiętam czasy, gdy obowiązkowym zestawem modnego nastolatka była wieża albo boombox. Słuchało się wtedy płyt po szkole, ze znajomymi, do herbatki i książki. Dzisiaj mamy Youtube’a, Spotify i inne serwisy z muzyką online. Wydaje mi się, że coraz mniej osób kupuje krążki muzyczne – ewentualnie fani zespołów ciągną statystyki w górę.

Ja też odeszłam prawie całkowicie od tego zwyczaju. W domu mamy może z 10 płyt CD. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz ich słuchaliśmy. Ale mimo wszystko mam do nich sentyment i na pewno jeszcze nie raz odtworzę je na.. komputerze.

4. Kolorowe magazyny

Kiedyś lubiłam przeglądać prasę kobiecą, np. Glamour, Elle. Po pewnym czasie zauważyłam, że informacje, które w nich znajdowałam przestały mnie satysfakcjonować. Przerzuciłam się więc tylko na Internet i tam przeglądałam to, co mnie interesowało.

Jednak nie wszystko wygodnie ogląda się na ekranie. Od pewnego czasu kupuję przede wszystkim magazyny wnętrzarskie – ukochane Moje Mieszkanie, czasem Cztery Kąty lub Dobre Wnętrze. Oglądanie i czytanie ich sprawia mi radość oraz jest źródłem wielu inspiracji. Niekiedy skuszę się na Przekrój, Twój Styl lub Panią, ale tylko wtedy, gdy zaciekawią mnie wywiady lub artykuły. W tej kwestii stałam się dość wybredna.

Podczas ostatnich zakupów uświadomiłam sobie, że jednak są takie produkty, po które już nie sięgam. Korzysta na tym nie tylko mój portfel, ale przede wszystkim moja przestrzeń. Przedstawiam wam 6 rzeczy, których już nie kupuję.

5. Kosmetyki

Kilka lat temu miałam fazę na zakupy drogeryjne. Chyba każda kobieta to przechodziła lub będzie przechodzić. Czaiłam się na promocje i jak tylko się pojawiły ruszałam do boju. Półka w łazience się uginała, a ja dokładałam jej jeszcze obciążenia. I nie przeszkadzało mi, że połowa stoi nieużywana, albo w porywach otwarta ze dwa razy. W pewnym momencie powiedziałam: STOP! Zrobiłam porządki i bez żadnych sentymentów pozbyłam się ponad połowy.

Od tamtej pory trzymam się moich sprawdzonych kosmetyków i dokupuję je tylko wtedy, gdy się kończą. Skończyłam z testowaniem – szkoda mi na to czasu i pieniędzy. Gdy jednak zdarzy się, że potrzebuję kupić inny niż dotychczas produkt, trzymam się jednej zasady – nie sprawdzam o nim opinii w internecie, bo każdy organizm reaguje inaczej – szansa na to, że mój zachowa się podręcznikowo jest znikoma (wiem to z wieloletniego doświadczenia).

6. Słodycze

Nigdy jakoś nie przepadałam za słodyczami. Często wolałam zjeść coś słonego, niż słodkiego – nadal tak mam. W trzymaniu się tej zasady pomagają mi najbardziej etykiety produktów. Gdy je czytam, ochota na ciastko przechodzi jak ręką odjął. Słodycze w większości mi szkodzą, źle się po nich czuję. Dodatkowo mam wyrzuty sumienia, że karmię się świństwem i rosną boczki. Czasem, gdy już koniecznie muszę się dosłodzić, piję dodatkową kawę lub słodką herbatę.

Podczas ostatnich zakupów uświadomiłam sobie, że jednak są takie produkty, po które już nie sięgam. Korzysta na tym nie tylko mój portfel, ale przede wszystkim moja przestrzeń. Przedstawiam wam 6 rzeczy, których już nie kupuję.

***

A czy są produkty, których wy nie kupujecie? Czy wasza lista pokrywa się z moją? Dajcie znać

38 Comment

  1. Czesc. Zaczęłąm ciebie czytac od niedawna i chętnie zaglądam. Zgadzam się też z wieloma poglądami, chociaż podejrzewam, ze jest między nami duża róznica wieku. Najpierw zaintrygował mnie tytuł bloga, bo ja też trochę po angielsku. Nie zaglądałam w historię wpisów, bo ostatnio nie mam czasu, ale czytam na bieżąco.
    Ja w dzinsach chodzę, bo zachowałam figurę dorosłych córek, a one mi rzeczy oddają do chodzenia, hehe. Ale pozostałe produkty tez odrzuciłam. Plyty czasami przyjme w prezencie, bo musze czegoś słuchac w samochodzie.
    Pozdrawiam.

    1. Witaj, bardzo się cieszę, że podoba Ci się u mnie i że regularnie mnie odwiedzasz

      Taki „recykling” ubraniowy jest super! Ja tak mam z moją ciocią – pasuje na mnie większość jej rzeczy, oprócz.. spodni Pozdrawiam!

  2. Oj u mnie jest całkiem inaczej.
    Jeansy kupuję, lecz nie mogę znaleźć takich zwykłych, bo te co są w sklepach są ze stretchem. Mam kilka takich spodni, lecz każde z nich po czasie w pasie są za duże, a nogawki za wąskie..
    Słodycze – piekę, kupuję – uwielbiam!
    Buty mam ich wiele, lecz mniej niż do tej pory – miesiąc temu przeprowadziliśmy się do nowego mieszkania i.. postanowiłam wyrzucić te, w których nie chodzę.
    Kosmetyki – kupuję, testuje, opisuję

    1. Ja bardzo chciałam kupić dżinsy z prawdziwego zdarzenia – dla mnie jest to bardzo duża zawartość „dżinsu w dżinsie” Niestety, nawet te w „makowych” sklepach były nadal niedopasowane..

      Widzę, że przeprowadzki u większości osób doprowadzają do zmniejszania ilości posiadanych zasobów Pozdrawiam!

  3. Oczywiście, że jest. Od wielu lat nie miałem w rękach… grzebienia.
    Z wiadomych względów

    1. O widzisz, tyle jest wymyślnych szczotek – w tym momencie oszczędzasz kilkadziesiąt złotych Pozdrawiam!

  4. Chętnie przyjrzę się fajnym magazynom dla kobiet. Kiedyś kupowałam Bluszcz, ale niestety nie ma go już w sprzedaży, a inne gazety kompletnie do mnie nie pasują. Lubię się wyluzować czytając je, ale to wszystko.

    1. Też czytywałam „Bluszcz” i żałuję, że już go nie ma na rynku. Do wyluzowania polecam reaktywowany „Przekrój”, albo „Panią”/”Twój Styl” – czasem można w nich znaleźć bardzo ciekawe artykuły Pozdrawiam!

  5. Ja uniknełam dziwnych fasonów spodni przez wybór leginsów i dresów – pracuję z domu więc wygoda jest tutaj najwazniejsza. Co do kosmetyków, to byc może ta mała „faza” jest jeszcze przede mną. No i buty z prawdziwej skóry i w ogóle naturalną skórę w dobrej jakości bardzo lubię Mam ogromny sentyment do mojej skórzanej kurtki, którą restauruje preparatami już siódmy rok i ma się świetnie niestety słodyczom nie potrafię odmówić i mimo, że nie słodzę i wiele rzeczy jest dla mnie za słodkich to jednak często skuszę się na muffinkę a lody naturalne to uwielbiam haha. Świetny artykuł i bardzo dobrze uargumentowany.

    1. Zgadzam się z Tobą – w domu najwygodniejsze są dresiki Zazdroszczę Ci tak trwałej skórzanej kurtki – ja nadal szukam swojego ideału.. Pozdrawiam!

  6. Super wpis! Ja również staram się ograniczać zakupy do niezbędnego minimum. Stałam się ostatnio wyznawcą minimalizmu w większości dziedzin życia. Jeśli chodzi o ubrania to kupuję tylko uniwersalne rzeczy, które będą pasować do wszystkiego, buty podobnie jak Ty – dobrej jakości, ale tylko w ilości niezbędnej. Sporo kosmetyków od jakiegoś czasu robię sama – wychodzi dużo korzystniej dla zdrowia i portfela Pozdrawiam!

    1. Dobrze jest zmniejszyć ilość rzeczy w swoim otoczeniu, czasem jest to niezbędne do „zdrowego” funkcjonowania Oooo, super pomysł z domowej roboty kosmetykami Ja sama robię czasem maseczki, albo peelingi. Pozdrawiam!

  7. Wiele z rzeczy, które tu opisałaś i ja przestałam w pewnym momencie kupować. Ze spodniami z powodu niskiego wzrostu zawsze miałam problem, ale już się zdezaktualizował, bo sama sobie je szyję i kupować nie muszę ani nie chcę:) Nie kupuję też płyt CD, nawet odtwarzacza do nich nie posiadam. Gazet ostatnio też nie kupuję, jeśli już to skuszę się czasem na wydanie specjalne o trendach sezonu z racji zainteresowań, ale miesięczników ani tygodników przez ostatni rok kupiłam może ze 2 wydania?

    1. Super, że możesz sobie uszyć wszystko, co tylko chcesz! Ja niestety nie mam smykałki do pracy z maszyną do szycia Pozdrawiam!

  8. Nie lubię czytać na ekranie. Zawsze staram się przemyśleć zakup książki i kupuje tylko tą, która mnie interesuje. Z gazetami mam podobnie. Kiedyś potrafiłam siedzieć w kiosku codziennie i wynajdywać jakieś „ciekawe” gazety na nudny wieczór. Teraz zdecydowanie wole raz w tygodniu kupić książkę nizeli wydawać pieniądze na gazetę. Elle czy Glamour to koszt prawie 15 zł razem, wiec lepiej np dołożyć 10 czy 15 i kupić wartościowa lekturę w antykwariacie czy na promocji. Płyt CD tez już nie kupuje, a zamiast jeansów wybieram elastyczne spodnie (są wygodne i nie prześwitują). Jedyna rzecz, której dzięki Tobie muszę się pozbyć to kosmetyczka pełna dziadostwa, schowana w szufladzie. Niby nie kłuje w oczy, ale miejsce zabiera. Dziękuje

    1. Zgadzam się z Tobą – czasem zamiast gazety, której przeglądnięcie trwa góra pół godziny, warto kupić interesującą nas książkę Ja też nie lubię czytników e-booków, dlatego często szukam książek w przystępnych cenach Cieszę się, że zmotywowałam Cię do kosmetycznych porządków Powodzenia!

  9. Ciekawa sprawa z tymi spodniami- ale że tak całkiem, całkiem?

    1. Przy ostatnich porządkach zorientowałam się, że w domu nie mam już nawet „dżinsów na czarną godzinę” – więc tak, całkiem, całkiem Został mi tylko dresik na szybkie wyjście do osiedlowego sklepu

  10. Widze, ze mamy sporo wspolnego Wprawdzie bez jeansow nie wyobrazam sobie mojej garderoby, tak bez butow kiepskiej jakosci juz tak. Dawno temu powiedzialam im nie. Kosmetyki rowniez kupuje dopiero jak mi sie skoncza, a slodycze robie jedynie w domu w wersji fit

    1. O ile dżinsy nie wpłyną jakoś bardzo niekorzystnie na zdrowie, tak złej jakości obuwie już niestety może. Dobrze, że coraz więcej osób zaczyna to zauważać A z domowej roboty słodkości bardzo lubię.. koktajle Pozdrawiam!

  11. anonimowaczytelniczka says: Odpowiedz

    A ja: lubię spodnie,jeansy, kupuję CD z muzyką, z konferencjami, które mnie interesują, i UWIELBIAM słodycze – dlatego te rzeczy (szczególnie te ostatnie ) kupuję dość często.
    Z kosmetykami i obuwiem mam podobnie jak i Ty.
    Czego już nie kupuję?
    Okularów przeciwsłonecznych kiepskiej jakości i kwiatów doniczkowych do domu. Z moimi zdolnościami ogrodniczymi prędzej czy później pozostają mi tylko kaktusy

    1. Sprawdzone zestawy warto mieć U mnie kwiaty też nie mają raju – uprawiam za to kilka sprawdzonych, które wiem, że nie uschną – sansewerię i kilka sukulentów, ale innych niż kaktusy, bo tych się po prostu boję.. Pozdrawiam!

  12. A to ciekawe z tymi spodniami, szczerze podziwiam taką decyzję. O ile jeansów bardzo dawno nie kupiłam, bo mam ten sam problem, to nie mogłabym się obyć bez elastycznych spodni. Próbuję sobie wyobrazić, jakby to było chodzić tylko w spódnicach i sukienkach, ale kompletnie nie potrafię.

    1. Szczerze powiedziawszy sądziłam, że będę miała z tym większy problem. Miałam minimalne obawy, ale: okazało się, że rajstopy w różnych miejscach nie są wcale drogie, spódnice i sukienki zawsze dobrze na kobiecie wyglądają – trzeba tylko poeksperymentować z fasonami i znaleźć swój Jedyny problem pojawia się, gdy wieje.. Pozdrawiam!

  13. Ann naprawdę szacunek u mnie buty to nadal słabość, plyty kupuję i słucham – uwielbiam to a co do slodyczy, robię je sama – zdrowsze odpowiedniki w wersji domowej W przypadku kosmetyków mam identycznie

    1. Fajnie, że są jeszcze amatorzy płyt CD – dobrze, że je eksploatujesz, a nie kurzą się gdzieś na półce Kolejna amatorka domowej roboty słodyczy, super! Pozdrawiam!

  14. Z tymi słodyczami to zazdroszczę, ja zawsze do nich lgnęłam, ale od pewnego czasu oduczam się ich kupowania i spożywania. Z kosmetykami mam podobnie – nie potrzebuję całego arsenału, mam kilka sprawdzonych rzeczy i nie szukam nowości.

    1. Dobrze jest mieć swoich „kosmetycznych ulubieńców” – dzięki temu można często uniknąć niemiłych rozczarowań Pozdrawiam!

  15. Hej Tak, pokrywa się, a najbardziej się utożsamiam z punktem o płytach CD i gazetach dla kobiet Płyt już teraz nie słucham, a w gazetach wszystko się w zasadzie powtarzało. Teraz najwyżej kupię sobie od czasu do czasu coś o biznesie, na przykład Forbes, daje mi to o wiele więcej niż kolejna gazetka o tym samym

    1. Zgadzam się z Tobą – też uważam, że lepiej kupić sobie jedną wartościową gazetę do poczytania, niż kilka do przeglądnięcia Wyjątek robię w kwestii gazet wnętrzarskich – mam kilka ulubionych, które kupuję raz na miesiąc, dwa. Ale traktuję je jako źródło inspiracji i często do nich wracam, więc się z tego rozgrzeszam Pozdrawiam!

  16. Moja lista rzeczy, których już nie kupuję byłaby podobna. Mam kilkaset płyt CD, których dawno nie słucham I aż szkoda mi tych wydanych pieniędzy, bo płyty nie są tanie. Czasopisma, też odrzuciłam, bo zdarzało się, że nawet ich nie czytałam,poza tym większośc jest wypchana reklamami a nie wartościową treścią. Wolę korzystać z internet.

    1. Racja – teraz prawie wszystko można znaleźć w Internecie i zaoszczędzić trochę pieniędzy. Pozdrawiam!

  17. Hej!
    Bardzo fajnie czytało mi się ten post.
    Wielki szacun, za nie posiadanie ani jednej pary jeansów.
    Ja lubię jeansy ale z drugiej strony chciałabym zrobic taki eksperyment i pozbyć się ich. Podziwiam!
    Gazet i płyt też nie kupuję, przeglądam blogi gdy szukam np. ciekawyc przepisów a muzyki słucham z youtube’a lub na Ipodzie i bardzo mi to odpowiada. Ze słódyczami u mnie trudniej, bo je uwielbiam ale staram się kupować je rzadko w sklepie, więcej robić sama lub próbować w kawiarniach takie, które przyciągają mój wzrok wyjątkowością i mają dobre, zdrowe składniki. Kosmetyków kupuję o wiele mniej niż kiedyś, przerzuciłam się na eko, ostatnio odkryłam sklep Bombowa Mydlarnia i jestem zachwycona kosmetykami, które tam mają. Czego jeszcze nie kupuję… staram się nie kupować rzeczy w opakowaniach, większość warzyw i owoców kupuję luzem, a resztę na rynku lub w sklepie Biorę (do którego można przyjść ze swoim słoikiem lub worem i kupić kawę, kasze, ryże, przyprawy i inne cuda na wagę). Ciuchy kupuje w lumpeksie, mam z tego frajdę cenową i gdy upoluję coś wyjątkowego, a z tyłu głowy siedzi idea nie napędzania przemysłu tekstylnego kolejnym zakupem ‚nowego ciucha’.
    Bardzo fajnie piszesz, będę wpadać częściej

    1. Też lubię eko kosmetyki, czasem zaglądam do mniejszych mydlarni – można w nich znaleźć cudeńka Pierwszy raz słyszę o tym sklepie – świetny jest! Dziękuję i zapraszam Pozdrawiam!

  18. Też nie kupuję butów kiepskiej jakości, zwłaszcza nie oszczędzam na zimowych. Latem zdarza się, że wpadną jakieś baleriny z sieciówki. Dżinsy starczają mi na rok. Właśnie kupiłam identyczny model w Lee. Przychodzę do sklepu, pokazuję metkę i dostaję takie same, tylko nowe. Nienawidzę biegania po sklepach, szukania i mierzenia. To jest dla mnie świetne rozwiązanie

    1. Mnie do sklepów odzieżowych wołami trzeba ciągnąć.. Ale jakby ktoś chciał iść do wnętrzarskiego, to jestem gotowa w 5 minut do wyjścia Bardzo fajny pomysł z chodzeniem z metką – idealne rozwiązanie dla osób, które nie chcą tracić czasu na mierzenie Pozdrawiam!

  19. moneygrabbing says: Odpowiedz

    A ja nie lubię chodzić po sklepach dzięki temu nie wdaję pieniędzy

    1. To też jest bardzo dobry sposób Ja czasami blokuję sobie strony internetowe ulubionych sklepów, żeby mnie nie kusiło Pozdrawiam!

Dodaj komentarz