„Bodo wśród gwiazd”, czyli jak zmylić czytelnika

bodo wśród gwiazd

Eugeniusz Bodo. Świetny aktor, piosenkarz o przepięknym głosie, mężczyzna skradający serca tysiącom kobiet. To jedna z moich ulubionych postaci XX-lecia międzywojennego. Gdy więc trafiłam na książkę Anny Mieszkowskiej Bodo wśród gwiazd, nie zastanawiałam się długo nad jej kupnem. A może jednak powinnam była poczekać?

***

Pierwsza rzecz, od której muszę zacząć i zwrócić na nią uwagę to tytuł. Jakie przywodzi skojarzenia? Że książka będzie o Eugeniuszu Bodo, może jakieś wtrącenia o innych sławnych osobach, z którymi utrzymywał kontakt. Kilka stron i mamy pierwsze wnioski: to NIE jest biografia słynnego aktora. A jeżeli nie jest, to, moim zdaniem, powinna mieć inny tytuł. Jest to moja jedyna uwaga, dalej przejdę już tylko do zachwytów

Bodo wśród gwiazd zaczyna się opowieścią o kabaretach i teatrach rewiowych XX-lecia międzywojennej Warszawy. Autorka przybliża realia ówczesnych lokali rozrywkowych, cytuje fragmenty dawnych szlagierów. To wszystko tytułem wstępu do kolejnych historii. Im jesteśmy dalej, tym więcej jest opowieści o osobach związanych z przedwojennymi teatrami i rewiami. Poznajemy kulisy życia gwiazd nie tylko w latach ich świetności, ale także po czasie największych sukcesów. Dowiadujemy się, m.in. w jaki sposób Fryderyk Járosy znalazł się w Warszawie, co było pierwszym sukcesem scenicznym Hanki Ordonówny, czy też dzięki komu Maria Modzelewska opuściła Kraków. Czeka na nas jeszcze więcej interesujących historii i detali.

bodo wśród gwiazd

Anna Mieszkowska pisze w sposób zrozumiały, ciekawy, nie przynudza czytelnika. Opowiada interesujące historie, ale nie bombarduje zbyt wieloma informacjami.

Książka jest także zbiorem pięknych fotografii z okresu XX-lecia międzywojennego, przedruków afiszów teatralnych, gazetowych recenzji z występów. Znajdziemy w niej także urywki rękopisów kompozytorów oraz (moje ulubione!) fragmenty scenariuszy programów artystycznych.

Wszystko pięknie, tylko ten tytuł niemożliwie kłuje mnie w oczy.. No cóż, w końcu nie należy oceniać książki po okładce – najważniejsza jest zawartość, a w tym wypadku to prawdziwa skarbnica wiedzy w przystępnym wydaniu.

bodo wśród gwiazd

***

Bodo wśród gwiazd jest pozycją godną polecenia, zarówno osobom zaczynającym się interesować okresem XX-lecia międzywojennego, jak i posiadającym już wiele informacji na ten temat. Sądzę, że wielu czytelników zachwyci się oprawą graficzną wydania – jeszcze raz podkreślam mnogość ilustracji, co przy książce za tak niską cenę jest prawie niespotykane. Jeżeli chcecie przenieść się choć na chwilę w czasy międzywojnia, ta lektura wam w tym pomoże.

16 Comment

  1. Ależ ja uwielbiam ten okres międzywojnia. Książkę nabędę. Dzięki za polecenie.

    1. Jak przeczytasz, daj znać jak wrażenia Pozdrawiam!

  2. Catherine Agathe says: Odpowiedz

    Uwielbiam dwudziestolecie; dzięki za polecenie:) Recenzja , jak zwykle, świetna:) A Twoimi zdjęciami nieustająco się zachwycam :)miłego dnia

    1. Bardzo się cieszę i dziękuję Pozdrawiam!

  3. Zachęcająca recenzja, na pewno nie przeoczę tej książki przy kolejnych poszukiwaniach inspiracji Bardzo ładne fotki z lektury!;)

    1. Bardzo się cieszę, że zachęciłam Cię do czytania i że spodobały Ci się moje zdjęcia Pozdrawiam!

  4. rzeczywiście mylący tytuł, ale może gdyby nie on, byś nie sięgnęła po tę książkę…

    1. Może rzeczywiście by mi umknęła w gąszczu innych Pozdrawiam!

  5. To jeden z moich ulubionych okresów w historii. Uwielbiam opowieści o ówczesnych kabaretach i ludziach kultury. Właśnie czytam książkę „Róg obfitości czy puszka Pandory. Kultura w II RP” – bardzo polecam!

    1. To mamy tak samo Ooooo.. Z tą książką się jeszcze nie spotkałam – zapisuję do przeczytania, dziękuję Pozdrawiam!

  6. Brzmi bardzo ciekawie i jeszcze lepiej wygląda! Choć faktycznie tytuł nieadekwatny, ale dobrze, że zawartość mimo wszystko warta przeczytania Ja obecnie bazuję wyłącznie na ebookach, bo przyszło mi mieszkać w Rwandzie, gdzie poczta wprawdzie dochodzi, ale kosztuje majątek A takie piękne fotografie i ilustracje jednak w formacie elektronicznym bardzo tracą… Zapamiętam sobie jednak ten tytuł, żeby podczas wizyty w Polsce poszukać

    1. Osobiście nie lubię ebooków, ciężko jest mi czytać z jakiegokolwiek monitora, ale dobrze, że zostały wymyślone – można dzięki nim dotrzeć do wielu ciekawych książek, nawet w ekstremalnych sytuacjach Zachęcam, zwłaszcza jeżeli ciekawi Cię ten okres historyczny Pozdrawiam!

      1. Ja się przekonałam do ebooków właśnie na emigracji, no i nie muszę się teraz godzinami zastanawiać, jaką książkę wziąć na urlop, bo mogę ich zabrać kilkaset do torebki! A Kindle Paperwhite ma naprawdę dobry ekran, moje półślepe oczy w ogóle się nie męczą, bo to zupełnie inny rodzaj monitora, niż taki na komputerze czy tablecie. Ale minusem jest to, że wszystko jest czarno-białe, dlatego nie warto moim zdaniem kupować elektronicznych wersji książek, które mają dużo fajnych zdjęć

        1. Rzeczywiście, jedna z większych zalet czytników to możliwość pomieszczenia kilku książek na raz w torebce – ja się zawsze zastanawiam, co wziąć ze sobą, bo niestety czytam kilka na raz najczęściej.. Tak, tak, racja – największy minus to brak kolorowych zdjęć. To jedna z zalet książek drukowanych Pozdrowienia!

  7. Uuuu… szkoda, że to nie jest biografia jednak. Tego rodzaju książki bardzo sobie cenię. Wygląda bardzo ładnie, wydanie ciekawe. Ja jednak chyba nie skuszę się, jakoś nie przepadam za tą postacią.

    1. Tak samo pomyślałam, gdy zaczęłam czytać O samym Eugeniuszu Bodo jest niewiele, autorka podzieliła w miarę równo miejsce w książce między wszystkich bohaterów. Pozdrawiam!

Dodaj komentarz