Nigdy nie mów nigdy

23 miesiące. Tak długo jestem już z wami. Od czasów pierwszego wpisu, w moim życiu zmieniło się prawie wszystko. Począwszy od miejsca zamieszkania, przez ścieżkę kariery zawodowej, stan cywilny, na rozwoju osobistym skończywszy. Dlaczego wam o tym wspominam? Dlatego, żeby ustrzec was przed jednym, małym, przewrotnym słówkiem. Nigdy. 

***

Nigdy? Nigdy!

Och, ileż razy w ciągu ostatnich kilkunastu lat, z uporem maniaka powtarzałam: nigdy. Nigdy tu nie wrócę! Nigdy nie będę wstawać wcześnie rano! Nigdy nie zjem sushi! Nigdy nie będę zajmować się ogródkiem! Przykładów mogłabym mnożyć jeszcze bardzo dużo. Co najśmieszniejsze, za każdym razem byłam tak pewna swojego nigdy, że za żadne skarby świata nie przyjmowałam do wiadomości, że mogłoby być inaczej.

A tu proszę. Jednak może być inaczej.

W swoim zacietrzewieniu zapomniałam o jednej, bardzo istotnej rzeczy. Los nie lubi słowa nigdy. Podświadomość nie lubi słowa nigdy. Opatrzność nie lubi słowa nigdy.

Jeżeli nie nigdy, to co?

Gdy patrzę na moją postawę z perspektywy czasu, mam wrażenie, że jednym z naszych celów życiowych (tym duchowym, rozwojowym) jest bycie otwartym na świat. Potęga podświadomości, afirmacje i te sprawy to jedno a bycie otwartym na wszelkie dobra, jakie świat ma do zaoferowania, to drugie.

Popatrz na to tak: skoro nie jesteś otwarty na świat, na zmiany, to twoja podświadomość ma dużo mniejszą szansę na przebicie się i działanie.

Dlaczego z góry zakładasz, że nigdy nie przeprowadzisz się do innego miasta, nie odnajdziesz się w nowym zawodzie, nie dasz rady jeść samych warzyw? Dlaczego zamykasz się na świat?

Dlaczego z góry zakładasz swoje niepowodzenie? Bo dla mnie nigdowanie jest zakładaniem przegranej. Oddajesz walkowerem swoją przyszłość. Poddajesz się.

Nie wiesz, co spotka cię za godzinę, za dwa dni, za miesiąc, za rok. Dlaczego więc jesteś przekonany, że nigdy jest pewne?

Kilkanaście miesięcy temu skończyłam z mówieniem nigdy. Odwyk był ciężki, ale do przeżycia Wierzę w potęgę podświadomości, afirmuję, otworzyłam się na świat, podążam za głosem serca. I wiesz co? W końcu czuję, że jestem szczęśliwa. Że mam cel w życiu. Że jeszcze wiele może mnie spotkać.

Pamiętaj, nigdy nie mów nigdy.

***

Jakie jest twoje zdanie na ten temat? Czy jesteś otwarty na świat? Czy łatwo mówisz nigdy?

19 Comment

  1. Nastawienie to podstawa!
    ps.Ja tak „nigdy” do biegania, a teraz kocham

    1. Dokładnie – najpierw nastawienie, potem działanie O proszę! Kolejny przykład z życia wzięty, super! Pozdrawiam!

  2. Nigdy nie mów nigdy

    1. Tak właśnie Pozdrawiam!

  3. Najlepsza jest sytuacja, gdy ktoś przypomina Tobie -„nigdy nie mów nigdy”. Człowiek wtedy uśmiecha się (zazwyczaj) z lekkim zażenowaniem

  4. Edyta says: Odpowiedz

    Ann, jak dla mnie bardzo optymistyczny tekst. Chyba miałam na niego dzisiaj trafić. Mam kontuzję, która od pewnego czasu uwięziła mnie w domu i już zaczęły nachodzić mnie czarne myśli. Wchodzę na Twojego bloga a tu od razu Twoja uśmiechnięta twarz i tekst „Nigdy nie mów nigdy”. Dzięki, pozdrawiam serdecznie

    1. Edytko, bardzo się cieszę, że moje słowa podniosły Cię na duchu Trzymam kciuki za Twój powrót do zdrowia i sprawności, przesyłam same pozytywne myśli Pozdrawiam!

  5. hihi – gdy na szkoleniach jakiś uczestnik mi mówił, że nigdy się coś nie stanie to pytałam czy ma dyplom wróżki jakoś nikt nie miał i zwykle uczestnicy rozumieli co mam na myśli zadając to pytanie :d

    1. Hahaha, dobre Pozdrawiam!

  6. Staram się nie mówić, że nigdy czegoś nie zrobię, bo wiem że różnie bywa

    1. Życie potrafi zaskakiwać Pozdrawiam!

  7. Można powiedzieć, że „nigdy”, ale czy mamy pewność, że tak nie będzie? Nie można przewidzieć tego, co stanie się za kilka dni na 100%. Można mówić, że „nigdy”, ale nie oczekiwać, że ono nastąpi

    1. Pewnie, że nie mamy żadnej pewności względem naszego życia. Uważam, że mówiąc „nigdy” wcale nie zakładamy, że tak będzie – po prostu przygotowujemy się na jeszcze jedną ewentualność Pozdrawiam!

  8. Podobnie jak z „nigdy” jest – ” na pewno” i „zawsze” – naprawdę można się zdziwić

    1. Można, można.. Pozdrawiam!

  9. Nigdy, zawsze, każdy, żaden, wszyscy, nikt itp… skreślające, określające! tak wiele mogą zniszczyć, a to tylko słowa…

    1. Dokładnie.. Kiedyś szastałam tymi słowami bez zastanowienia. Teraz kilka razy pomyślę, zanim rzucę nimi w przestrzeń. Pozdrawiam!

  10. Ok, ale zbyt duże otwarcie się na świat też nie jest korzystne, bo można zgubić siebie i swoje przekonania na rzecz cudzych, ważny jest umiar – jak we wszystkim PS. Po trzydziestce „nigdy” traci rację bytu, teraz się nie zarzekam

    1. Oczywiście, umiar jest zawsze wskazany Nie chodziło mi o całkowite porzucenie swoich przekonań i ślepe brnięcie w nieznane – raczej o porzucenie częstego sceptycyzmu i braku wiary w siebie i swoje siły Pozdrawiam!

Dodaj komentarz