On, Fronczewski

ja fronczewski mastalerz recenzja

Piotr Fronczewski. Aktor teatralny i filmowy. Piosenkarz, satyryk, a ostatnio także reżyser. Jeden z najbardziej rozpoznawalnych głosów w Polsce. W jaki sposób trafił do zespołu teatralnego Gustawa Holoubka? Jaka jest jego największa pasja? Czy nadal ma tremę wychodząc do publiczności? Odpowiedzi szukałam w Ja, Fronczewski – rozmowie Marcina Mastalerza ze znanym aktorem.

***

Piotr Fronczewski urodził się w Łodzi, jednak całe swoje życie spędził w Warszawie. Swojemu rozmówcy opowiada o dziecięcych zabawach na gruzach starej Warszawy, pierwszych krokach w teatrze, miłości do motocykli, szacunku i przywiązaniu do swojej matki. Co krok zręcznie wplątuje anegdoty o swoich kolegach z pracy, dzieli się smaczkami zza kulis, powraca do wspomnień z warszawskiej PWST.

Na ponad 300 stronach rysuje się postać aktora bardzo skromnego, nielubiącego rywalizacji, nie garnącego się do światła reflektorów.

Ja nigdy nie byłem fighterem. Nie lubiłem się z nikim ścigać. Zawsze wolałem być osobny niż pierwszy. (…) I zawsze było we mnie więcej melancholii, więcej rezygnacji i pogodzenia się z losem niż woli dokonania czegoś niezwykłego, osiągnięcia czegoś, wygrywania, błyszczenia.¹

Osoby, która idzie do pracy, wykonuje ją najlepiej jak potrafi i wraca do domu.

Dla mnie każda rola jest debiutem. Nie przybyło mi z wiekiem pewności siebie. To jest wieczne poszukiwanie. Nieustanne zaczynanie od nowa. Ilekroć przygotowuję się do nowego przedstawienia, uczę się od początku wszystkiego. Jakby nie było żadnych poprzednich ról. Jakbym miał po raz pierwszy stanąć na scenie przed ludźmi.²

ja fronczewski mastalerz recenzja

Lubię, gdy czytając mam poczucie, że pozyskuję wiedzę nieulotną. Lubię dowiadywać się nowych rzeczy, zapamiętywać, przypominać je sobie w najmniej oczekiwanych momentach. Lubię także wywiady. Czuję się wtedy jakbym poznawała osobę pozornie mi znaną od zupełnie innej strony.

W trakcie wywiadu można być szczerym. W trakcie wywiadu można mydlić oczy. Jaki był ten wywiad?

No cóż..

Coś mi w tej rozmowie cały czas przeszkadzało, co jakiś czas irytowało i uprzykrzało lekturę. Czytając, cały czas miałam wrażenie, że Fronczewski jest znudzony swoją opowieścią, udaje przesadnie skromnego i mimo zapewnień nie jest do końca szczery w swoich wypowiedziach. Z drugiej strony nie oczekiwałam, że ze szczegółami opowiadał będzie jak przebiegały libacje w SPATiF-ie (wielokrotnie podkreśla, że alkohol z góry wpisany jest w życie aktora), albo będzie wylewny w jeszcze inny sposób (jak to mają w zwyczaju niektórzy celebryci). Aktor jest już panem po siedemdziesiątce i, może z racji swojego wieku, co kilka stron na zadane pytanie odpowiada: Zabij mnie panie Marcinie, nie pamiętam. Dla czytelnika może to być denerwujące.

ja fronczewski mastalerz recenzja

***

Więc jak? Ja, Fronczewski. Czytać, czy nie czytać?

Zdecydowanie czytać. Mimo wahania względem szczerości aktora, była to jedna z moich lepszych lektur ostatnich miesięcy. Chyba ze względu na masę anegdot o ludziach teatru, w większości już nieżyjących i niezastąpionych. Ale także na, nie oszukujmy się, sentyment do pana Piotra. Bądź co bądź, świetnego rzemieślnika. Z tego wywiadu-rzeki najbardziej zapadły mi w pamięć słowa Fronczewskiego, z którymi zgadzam się całkowicie:

Bo w teatrze najważniejszy jest aktor. (…) Od niego najwięcej zależy. Od jego umiejętności. Człowiek bez warsztatu nie ma czego na scenie szukać. W filmie jest inaczej – to sfera władzy reżysera i operatora. To oni nadają ostateczny kształt filmowi. Aktor, owszem, jest ważny, ale nie najważniejszy. Bo film to przedziwna sztuka, która potrafi nawet zupełnego amatora przerobić na osobistość kinową. Ożywić go, dodać mu głębi, uczynić kimś. W teatrze to niemożliwe.³

P.S. Okładka jest rewelacyjna!

¹ Ja, Fronczewski, Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, Kraków 2015, s. 278.
² Ja, Fronczewski, Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, Kraków 2015, s. 188.
³ Ja, Fronczewski, Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, Kraków 2015, s. 291.

9 Comment

  1. Jakoś nie ciekawi mnie Pan Fronczewski ani jako aktor, ani człowiek. Jeżeli lubisz wywiady polecam Autobiografie Jakuba Błaszczykowskiego, nie trzeba być fanem piłki nożnej, aby się zafascynować.

    1. Hmm.. Zaciekawiłaś mnie, sama z siebie nie sięgnęłabym po biografię/autobiografię sportowca. Będę się czaić, dzięki!

  2. O tak, głos pana Piotra jest niesamowity. Chętnie poznałabym przedstawione w książce anegdoty o teatrze

    1. W takim razie zachęcam do lektury – jest ich bardzo dużo i są naprawdę świetne Pozdrawiam!

  3. Aktorzy to aktorzy, zawsze znajdą jakiś sposób na to, by czuć się lepszym od całego świata. Jestem pewien, że gdyby wsadzić 12 aktorów na bezludną wyspę i zabrać ich stamtąd po miesiącu to powstałyby 24 biografie, połowa o byciu główną osobą na tej wyspie, a druga połowa o tym, czego ludzie dowiedzieć się mogą z jego niesamowitego i wyjątkowego doświadczenia.

    Kuba

    1. To swoją drogą – moim zdaniem aktor zawsze będzie chciał błyszczeć, być podziwianym. Taki zawód, taka „natura” Pozdrawiam!

  4. z Twojej recenzji rysuje się postać bardzo fajnego skromnego faceta. podoba mi się

    1. Warto przeczytać książkę i samemu się przekonać Pozdrawiam!

  5. Zastanawiałam się nad tą pozycją, ale chyba mnie przekonałaś, że warto po nią sięgnąć. Jak tylko stopnieje góra lodowa pozycji do przeczytania

Dodaj komentarz