American dream – ujęcie pierwsze

american dream usa stany zjednoczone

Długą nieobecność zawsze wypada wytłumaczyć. Na fanpage’u wspominałam wam o naszej podróży poślubnej do USA. Nie ukrywam, że fakt ten nieco namieszał w moim życiu, w moim ustalonym już rytmie tygodnia, w moich nawykach. Taki wyjazd, zwłaszcza na dość spory okres, pozwala przyjrzeć się innej kulturze, obyczajom, wychwycić różnice w funkcjonowaniu obywateli. Dzisiejszy wpis – pierwszy z serii – będzie właśnie o tym. Na co zwróciłam uwagę w Ameryce? Co mnie zdziwiło? Co się spodobało, a o czym wolałabym zapomnieć?

***

Żyjemy w dobie Internetu, mediów społecznościowych, nowych technologii, cyfryzacji i ulepszania naszej rzeczywistości pod prawie każdym względem. Dzięki Internetowi jesteśmy w stanie zobaczyć i poznać prawie wszystko. Jednak czym innym jest teoretyczne poznanie innego kraju, a czym innym znalezienie się w nim. Moim zdaniem, wyjazd na inny kontynent zawsze wiąże się z pewnego rodzaju szokiem kulturowym. Podczas ostatniej podróży właśnie taki przeżyłam. Stany Zjednoczone to dla mnie zupełnie inny świat. Poniżej przedstawiam wam listę rzeczy, na które zwróciłam uwagę podczas naszego miesiąca miodowego.

Co spodobało mi się w USA/Nowym Jorku?

Luźne podejście do życia

Ludzie w Ameryce z reguły są mili. I nie nabijają się z ciebie, gdy prosisz ich o powtórzenie pytania. To, co najbardziej mi się w nich spodobało (przede wszystkim w nowojorczykach), to nieocenianie innych osób po pozorach. Nikt nie zwraca uwagi na to, czy wychodzisz na ulicę w piżamie, czy w rozciągniętym dresie, czy wyfiokowana. Nikt się za tobą nie ogląda, bo dziwnie wyglądasz. Nikt się tobą nie interesuje. Nie nazwałabym tego znieczulicą, a tolerancją.

Zorganizowany tłum

Ulice Nowego Jorku pełne są ludzi. Wszyscy gdzieś biegną, śpieszą się, zwiedzają. Mimo tych wszystkich osób, które codziennie mijaliśmy na ulicach, nie było to denerwujące tak, jak w Polsce. Dlaczego? Dlatego, że ten tłum poruszał się bardzo sprawnie. Nawet turyści, chodzący swoim charakterystycznym tempem, byli bardziej zorganizowani.

american dream usa stany zjednoczone

(wyjątkowo mało ludzi przy Times Square)

Rewelacyjna dostępność produktów

W Ameryce można kupić wszystko. Wszystko (w Chinatown zostałam kilka razy zaczepiona przez zakamuflowanych i wtopionych w tłum Azjatów, którzy jakby od niechcenia pytali: Do you wanna buy a watch?). A duża część tego wszystkiego dostępna jest w dzielnicowych sklepach. Pod blokiem, w którym mieszkaliśmy, znajdował się spożywczak. Nigdy jeszcze nie spotkałam się z dzielnicowym sklepem, w którym 1/3 powierzchni zajmuje dział z produktami organicznymi. Zaznaczam, że nie był to jedyny taki market w okolicy.

Produkty organiczne

Mam wrażenie, że nowojorczycy szaleją na punkcie produktów naturalnych i nieprzetworzonych. Artykuły organiczne dostępne są wszędzie, za niewiele wyższą cenę niż ich zwykłe odpowiedniki. Z etykiet krzyczą zapewnienia o NON-GMO, ORGANIC, GLUTEN FREE itp. Oczywiście, są też produkty z tablicą Mendelejewa w składzie, ale przy takiej ilości ekologicznych rzeczy i ich cenie nawet się nie zastanawialiśmy nad kupieniem tych pierwszych.

american dream usa stany zjednoczone

(NON-GMO! krzyczy sok 100%)

Ceny

W Nowym Jorku drogie są tylko mieszkania. Rachunki, zakupy spożywcze, ubrania, jedzenie w restauracjach to w stosunku do zarobków Amerykanów kwoty tak niskie, że słabo się robi porównując je z polskimi cenami.

Promocje i obniżki

Są widoczne zwłaszcza przy zakupach odzieżowych. SALE to jest SALE i kropka. Promocje ŁĄCZĄ się ze sobą, jest ZAWSZE możliwość zwrotu lub wymiany towaru. Dodatkowo, w sklepach typu Marshalls, T.J. Maxx, Century 21, czy Burlington zniżki są cały rok. Tak samo jak w outletach – kolekcje sprzed kilku sezonów można kupić za psie pieniądze. Gdy wróciliśmy do Polski i dostałam na maila kolejną wiadomość z pewnego sklepu o REWELACYJNEJ promocji! Tylko dzisiaj! 10% na najnowszą kolekcję!!!, dostałam ataku śmiechu pełnego pogardy i zażenowania naszym rynkiem odzieżowym i jego przecenami.

american dream usa stany zjednoczone

(stojaki z książkami za 1$ lub 2$ przed księgarnią Strand – te akurat używane, ale w bardzo dobrej kondycji. Książki w ogóle w Ameryce stacjonarnie były bardzo tanie – rzadko kiedy spotykaliśmy coś droższego niż 10$…)

Kawiarnie i restauracje

Obecne na każdym rogu, pełne ludzi dyskutujących ze sobą, czytających lub wpatrzonych w ekrany monitora. Nowojorczycy umawiają się zawsze w kawiarniach, rzadko kiedy spotykają się w swoich domach. W Warszawie jest podobnie – to jedna z rzeczy, za które uwielbiam duże miasta.

Różnorodne kuchnie

Nowy Jork jest zbieraniną ludzi z całego świata, miksem kultur i narodowości. Zjemy w nim wszystko, na co mamy ochotę – prawie zawsze przygotowane przez emigranta z konkretnego kraju. Dodatkowo, ceny są bardzo przystępne, a woda jest zawsze za darmo podawana do posiłków – Nowy Jork ma najczystsze zbiorniki wodne na całym świecie.

usa american dream stany zjednoczone

(raj dla fanów grillowania – koreańska kuchnia w wersji zrób-to-sam)

Pokonywanie pieszo odległości między konkretnymi miejscami

Z Nowego Jorku wróciłam szczuplejsza o dobre kilka kilogramów. Wszystko przez to, że codziennie pokonywaliśmy z Przemciem pieszo odległości rzędu 5-10 km. Ruch to zdrowie, a dodatkowo przyjemnością było dla nas oglądanie ulic obcego nam miasta. W Nowym Jorku nie ma ludzi grubych. Wszyscy biegają, spacerują, ćwiczą jogę i chodzą na fitness. Mogłabym wam pisać, jak to Amerykanie są otyli, ale.. podczas całego pobytu widziałam może ze dwie osoby z nadwagą.

Zabudowa

We wszystkich miastach, które zwiedziliśmy, architektura była jedną z rzeczy, którą się zachwyciłam. Czy to niekończące się wieżowce Manhattanu, czy znane z filmów nowojorskie kamienice ze schodami przeciwpożarowymi, czy śliczne, familijne domki Atlantic City, gigantomańska zabudowa Waszyngtonu, czy w końcu hotelowe Miami. Wszystkie z nich były na swój sposób piękne, wszystkie mnie fascynowały. Podczas zwiedzania można było mnie czasem pomylić z azjatyckim turystą – na naszych zdjęciach z podróży poślubnej jest więcej budynków niż mnie i Przemcia (część z nich umieszczam po trochu na moim drugim Instagramowym koncie).

american dream usa

(cudo!)

american dream usa

(tutaj i tak było widać koniec tych budynków)

american dream usa

(wieżowce po drugiej stronie Central Parku widziane z dachu MET)

usa american dream

(schody, na których zawsze przesiadywali bohaterowie filmów, gdy mieli jakiś problem)

Spędzanie czasu na świeżym powietrzu

Gdy tylko nie padało, parki zapełniały się ludźmi. Wszyscy rozkładali się na trawie, grali w piłkę, czytali, jedli. Central Park jest piękny, ale to nie jedyne zielone miejsce Nowego Jorku. Rozłożysty Prospect Park na Brooklynie, skwery i pomniejsze parki. Mam wrażenie, że nowojorczycy w wolnym czasie albo są w kawiarni, albo otaczają się przyrodą.

Uber!

Zaraz po metrze, rowerze, własnych nogach ulubiony środek komunikacji w Nowym Jorku. Uber jest wygodny, tani i lepszy od własnego samochodu (ciężko jest z miejscem parkingowym, trzeba uważać na hydranty i pamiętać, kiedy sprzątają ulice). Taksówkarze nie burzą się, że kierowcy Ubera zabierają im pracę. Żyją obok siebie, pracują, koegzystują. W Ameryce istnieje rewelacyjna usługa, dodatkowo obniżająca opłatę za przejazd – UberPOOL. Korzystając z niej, automatycznie zgadzamy się, aby kierowca mógł po drodze zabrać dodatkowe osoby, które jadą w tym samym kierunku, co my. Co ciekawe, w Miami taniej nas wychodziło jeździć Uberem, niż kupować bilet na autobus.

american dream usa

(co prawda, są to taksówki na Manhattanie, ale bardzo możliwe, że te czarne samochody to Ubery )

Detoks informacyjny

Ten podpunkt nie do końca charakteryzuje Amerykanów, zwłaszcza po ostatnich wyborach. To bardziej my, będąc na obczyźnie, odpoczęliśmy od polskich mediów, kretyńskich politycznych pseudo-dyskusji na Facebooku i innych tematów, o których na siłę chcą rozmawiać niektórzy nasi znajomi. Ten miesiąc był cudownym czasem ciszy polityczno-religijno-obyczajowej.

Co niekoniecznie miło wspominam?

Hałdy śmieci

Nowy Jork, bo tam przebywaliśmy z Przemciem 95% naszego wyjazdu, jest jednym wielkim koszem na śmieci. Strasznie przykro patrzy się na piękną, nowoczesną metropolię pływającą w odpadkach. Resztki walają się po chodnikach, o zapachu nie wspominając. Ludzie nie czają się zupełnie z wyrzucaniem śmieci gdzie popadnie. Moim zdaniem, taka sytuacja wynika poniekąd z winy samego miasta – przy takiej ilości mieszkańców i ich obyczajach, śmieciarki powinny jeździć codziennie, a nie kilka razy w tygodniu. Jaki zapach ma Nowy Jork? Oceanu, śmieci i marihuany.

usa american dream

(Greenpoint, który staje się modny, nie odstaje od reszty Nowego Jorku pod względem ilości śmieci na chodnikach – i tak było tam w miarę czysto)

Smród i brud w metrze

Od maja zapach moczu kojarzy mi się natychmiast z nowojorskim metrem. Na stacjach jest brudno i śmierdząco. Większość wagonów ma już swoje lata – nie byłby to problem, gdyby nie zostawiane w nich śmieci i bazgroły na każdej możliwej powierzchni. Dlaczego piszę tylko o metrze? Ponieważ w Nowym Jorku nikt nie jeździ autobusami.

Toalety

Mój osobisty amerykański koszmar numer jeden. Gdy pierwszy raz weszłam do publicznej toalety doznałam dwóch szoków. Pierwszy – brud, smród i walający się wszędzie, oprócz wieszaka, papier toaletowy. Drugi – szpara szerokości ok. 5 cm między drzwiami a framugą. Jak ogólnie wiadomo, potrzeby fizjologiczne w końcu biorą górę nad wstydem czy zmysłem powonienia. Po pewnym czasie przestałam zauważać i czuć pewne rzeczy oraz przejmować się możliwością podglądania mnie – tam i tak każdy zajęty jest sobą. Jednak było to okupione męką i rozpaczą.

Większe rozluźnienie w kwestii etykiety

Jak już wspomniałam na początku, nowojorczycy są bardzo luźni i tolerancyjni. Nie bardzo zauważają innych ludzi, a tym samym nie przejmują się, czy na nich ktoś zwraca uwagę. W związku z tym zupełnie nie czają się z pluciem na ulicy, bekaniem w towarzystwie, charkaniem i smarkaniem gdzie popadnie. Poważnie. Przez pierwsze kilka dni było mi prawie non-stop niedobrze, potem nauczyłam się to ignorować.

Bezdomni

Może to zabrzmieć bezdusznie, ale w Nowym Jorku potyka się wręcz o bezdomnych. Jest ich bardzo dużo i są wszędzie. Nie wiem, czy i w jaki sposób miasto im pomaga. W każdym razie na ulicach i pod ziemią tego zupełnie nie widać.

***

Ledwo zdążyliśmy się zżyć z Ameryką, a już musieliśmy wracać. Miesiąc minął nam niesamowicie szybko. Spełniliśmy jedno z naszych marzeń, mamy masę cudownych wspomnień, zdjęć, pamiątek. Zgodnie z zapowiedzią, powstaną kolejne amerykańskie wpisy – będzie co czytać i co oglądać Mam nadzieję, że uda mi się chociaż trochę przybliżyć wam obraz życia na innym kontynencie.

16 Comment

  1. pakulele says: Odpowiedz

    Nieźle tam chyba mają bardzo dużo GMO prawda?

    1. Owszem, są produkty bez znaczków jakości, ale jak mam być szczera to jakoś mniej ich widziałam. Sądzę, że może ich być więcej w spożywczych dużych sieciówkach. Pozdrawiam!

  2. strasznie dawno nie byłam w Stanach..ale z tego co piszesz wszystko brzmi podobnie dot ego jak było kiedyś…tak czy siak inspirujący to kraj

    1. Racja, USA chyba zawsze będzie inspirować resztę świata Pozdrawiam!

  3. Fajna relacja. Zdecydowanie chciałabym zobaczyć Big Apple na żywo. A co do negatywów, chyba wszędzie się zdarzą, bez względu na miejsce na świcie Powodzenia w dalszej podróży!

    1. Dziękuję za miłe słowa Masz rację – oprócz pozytywnych stron wyjazdu, negatywne zawsze się znajdą. Grunt, żeby bardziej skupiać się na pozytywach Pozdrowienia!

  4. Ja ze swego pobytu w NY najbardziej pamiętam architekturę i te ogromne budynki. Towarzyszyła mi wówczas myśl „świat jest taki wielki a ja taka malutka”.

    1. Architektura Nowego Jorku jest zdecydowanie urzekająca Pozdrawiam!

  5. Najbardziej zazdroszczę Amerykanom luzu ☺️ no i przecen

    1. Mogliby podesłać nam trochę tego luzu do Polski I prawdziwych przecen też

  6. Karolina says: Odpowiedz

    Wspaniałe miejsce, kiedyś na pewno odwiedzę i z chęcią wpadłabym na takie przeceny. Lecisz z pustą walizką – wracasz z nową szafą.

    1. Całkiem dobry sposób na odświeżenie garderoby

  7. Catherine Agathe says: Odpowiedz

    Choć nie jestem fanką samolotów, zachęciłaś mnie do zobaczenia USA:) swietnie napisany, bardzo wciągający tekst, chętnie poczytałabym więcej jak zwykle – piękne zdjęcia, brakuje na nich tylko autorki:) czekam na kolejne części, pozdrawiam:)

    1. Cieszę się, że temat Cię zainteresował Mam nadzieję, że kolejne wpisy z tej serii także Cię zaciekawią Pozdrawiam!

  8. Mega zazdroszcze! Kocham NYC i chciałabym wyjechać ale brak wizy
    A jak długo byliście?

    1. Byliśmy tam miesiąc, ale z chęcią odwiedzilibyśmy znowu Stany Pozdrawiam!

Dodaj komentarz