Pokolenie lat 90.

lat 90

Oto ja – rocznik 1990. Bawiłam się w chowanego, berka, budowałam domki z koców i poduszek. Malowałam, rysowałam, lepiłam zwierzątka z modeliny. Pochłaniałam niesamowite ilości książek. Ściany w pokoju miałam obklejone plakatami zwierząt, a potem muzycznymi idolami. Pierwszy telefon komórkowy dostałam w 2003 roku, z internetu po raz pierwszy skorzystałam rok później (czas limitowany, stałe łącze było prawie że luksusem). Robiłam referaty korzystając z encyklopedii. Zapisywałam wspomnienia w pamiętnikach zamykanych na kluczyk. Czy wtedy było lepiej? Na pewno inaczej.

***

Jeżeli śledzicie mnie na Instagramie to wiecie, że aktualnie choruję i spędzam czas pod kołdrą. Gdy ma się zbyt dużo wolnego czasu, zazwyczaj wykorzystuje się go na dumanie. Dumanie o przeszłości, teraźniejszości, przyszłości. Wymyślanie nierealnych scenariuszy, tęsknienie za minionym czasem.

U mnie włączył się właśnie tryb dumania nad przeszłością. To wszystko za sprawą książki, którą niedawno zakupiłam, Delfin w malinach. Snobizmy i obyczaje ostatniej dekady. Jest to zbiór tekstów przygotowanych przez zespół internetowego magazynu Dwutygodnikopisujących zmiany jakie zaszły w kulturze początkiem 2000 roku. Trafiłam na nią przez przypadek i od razu mnie zainteresowała: po pierwsze z kulturoznawczego punktu widzenia, po drugie z punktu widzenia osoby będącej świadkiem tych wszystkich zmian.

Ale dzisiejszy wpis nie będzie recenzją Delfina. Dzisiaj z przyjemnością wrócę do lat 90. i 00. Czasów mojego dzieciństwa i dorastania. Czasów beztroskich i w większości bezinternetowych. Czasów, które teraz wydają się tak bardzo odległe.

Wszystko było jakieś bardziej i jakieś lepsze

Wydaje mi się, że jestem jednym z ostatnich roczników dorastających bez komórek i internetu. Teraz bardzo ciężko jest przeżyć dzień bez tych rzeczy, a kiedyś nie było to dla nas problemem. Każdy ciepły dzień spędzałam na zewnątrz z koleżankami. Nie potrzebowałyśmy komunikatora ani komórki, żeby umówić się na wspólną zabawę na podwórku. Wraz z nowym tysiącleciem te zwyczaje powoli zaczynały się zmieniać.

Komputer przywędrował do nas w 2001 roku, z czarno-białym (!) monitorem wielkości małego pudła. Potem kolejno kolorowy ekran, internet po liniach telefonicznych, w końcu stałe łącze! W 2006 roku zaczynałam spędzać coraz więcej czasu na Gadu-Gadu, oglądać Włatców Móch, odkrywać Wikipedię, czytać blogi i tworzyć swoje miejsca w sieci.

Telefon komórkowy służył do ciągłego smsowania i wymieniania się w klasie śmiesznymi dzwonkami i tapetami (kto pamięta IRDĘ? ).

Szczytem makijażu były pomalowane rzęsy i kreska kredką na Studniówce.

W zimie było zimno, w lecie gorąco.

Jeździłam na rowerze bez kasku, wieszałam się na trzepaku, grałam w gumę i statki.

Wspinałam się po drzewach, biegałam w wysokich trawach i nigdy nie złapałam żadnego kleszcza.

Po I Komunii Świętej założyłam na rękę zegarek, na szyję medalik i na nowym rowerze pojechałam do przyjaciółki.

Do zdjęć ustawialiśmy się kilka minut, bo nie było powtórek ani podglądu.

Dostawałam klapsy jak byłam niegrzeczna i nie uważam tego za formę znęcania się moich rodziców nade mną. Potrafiłam rozróżniać dobre od złego i nigdy nie odstawiłam sceny wycia w miejscu publicznym.

Wymyślałam choreografię do piosenek Britney Spears puszczanych z płyty CD na wieży.

Chodziłam do dzielnicowej biblioteki trzy razy w tygodniu i pożyczałam stosy książek – znikały tak samo szybko, jak pojawiły się u mnie w domu.

Po odrobieniu lekcji, razem z koleżankami, biegałam do świetlicy pograć w gry (i poobgadywać chłopców ).

Przejmowałam się ocenami i opiniami rówieśników. Żyłam beztrosko i swobodnie. Cały czas wierzyłam, że:

Każde pokolenie ma własny czas,
Każde pokolenie chce zmienić świat,
Każde pokolenie odejdzie w cień,
A nasze – nie..¹

***

Wracając do pytania ze wstępu: czy w latach 90. i 00. było lepiej? Nie sądzę. Ja te czasy wspominam bardzo miło, ale moje zdanie o tamtych dekadach jest oparte na wspomnieniach dziecka. Jest pozbawione lęku przed brakiem pracy, problemami z zakupem mieszkania, wzięcia kredytu czy pamiętaniem o płaceniu rachunków. Był to okres prawie że bezstresowy. Taki, jaki powinien być, gdy jest się niepełnoletnim. Do czasów dzieciństwa zawsze powinno wracać się z przyjemnością, radością i sentymentem. Pamiętajmy o tym tworząc wspomnienia kolejnych pokoleń.

¹Kombi – Pokolenie, sł. Jacek Cygan

  1. Catherine Agathe says: Odpowiedz

    Pięknie, sentymentalnie, nostalgicznie… Taki powinien być powrót do przeszłości niezależnie od pokolenia-ważne, by pamiętać dobro i na bazie przeszłości budować terazniejszosc- bo ona jest najwazniejsza😌

    1. Zgadzam się Pozdrowienia!

Dodaj komentarz